Kamil Sipowicz to ceniony publicysta i filozof, który przez ponad cztery dekady tworzył związek z Olgą Jackowską znaną jako Kora, która była jedną z największych gwiazd polskiego rocka. Para poznała się przez przypadek, a ich uczucie rozwinęło się niemal dekadę później. Do pierwszego spotkania doszło w windzie, kiedy artystka była jeszcze żoną Marka Jackowskiego. "Mieszkałem na siódmym piętrze w tej samej klatce na warszawskiej Woli, a Kora mieszkała na trzecim piętrze. Zobaczyłem piękną, wspaniałą dziewczynę w windzie. Wspaniałą. Byłem zszokowany, zamurowało mnie" - wspominał Kamil Sipowicz w rozmowie z "Dzień dobry TVN".
Kiedy los ponownie połączył ich drogi, zakochali się w sobie. Wokalistka Maanamu była pierwszą miłością Sipowicza. Para pobrała się 12 grudnia 2013 roku. Dopiero po 40 latach bycia razem zdecydowała się na formalizację związku. W najnowszym wywiadzie Kamil Sipowicz wrócił wspomnieniami do ostatnich chwil ze swoją ukochaną.
Kora zmarła 28 lipca 2018 roku na raka jajnika. Z chorobą nowotworową zmagała się od lat. Po raz pierwszy o zaawansowanym raku z przerzutami dowiedziała się w 2013 roku. Artystka odeszła w swoim domu na Roztoczu w otoczeniu rodziny. Nie było jednak przy niej Kamila Sipowicza. W najnowszej rozmowie z serwisem Plejada publicysta przyznał, że żałuje, że nie pożegnał się z ukochaną.
Mam do siebie pretensje, że nie zdążyłem pożegnać się z Korą. Pod koniec życia była wobec mnie bardzo agresywna. Prosiłem naszych przyjaciół, by byli przy niej. Ja starałem się schodzić z jej pola widzenia, żeby jej nie denerwować
"Wszystkim zarządzałem, wszystko organizowałem, ale nie byłem obok niej. Żałuję, że się nie pożegnaliśmy - podkreślił. Wspomniał, że w ostatnim stadium choroby nie miała jasnego umysłu, ale tuż przed śmiercią jej stan się poprawił.
Sipowicz wspomniał także o pochówku Kory. Uważał, że chciałaby mieć pogański pogrzeb i zostać spalona na żerdziach. - Na pewno wolałaby to niż spalenie w jakimś potwornym krematorium. Jej menadżerka zabroniła mi jednak tego. Powiedziała, że to nielegalne i że wsadzą nas za to do więzienia. Uznałem, że może rzeczywiście byłoby to trochę zbyt ekstrawaganckie i ustąpiłem. W pewnym sensie poszedłem na łatwiznę. Może niesłusznie - podkreślił.
W rozmowie z serwisem Plejada Kamil Sipowicz wyznał, że przez pierwsze lata po śmierci Kory wyraźnie czuł jej obecność. - Komunikowała się ze mną przez samochód, telewizor czy zwierzęta. Bywało tak, że siedziałem sam w domu, czytałem książkę i nagle włączał się serial, którego bohaterowie rozmawiali o miłości ludzi, którzy po śmierci spotykają się w innej rzeczywistości - opowiedział.
Ukochany Kory powiedział także, o żalu, który nadal w nim tkwi. - Bardzo ją kocham. Ale mam też do niej pretensje o pewne zaniedbania, których się dopuściła i o których dowiedziałem się po czasie. Zdarza się, że się z nią o to kłócę. Ona dobrze o tym wie - wyznał. Więcej o historii miłości Kory i Kamila Sipowicza przeczytasz tutaj: Gdy poznał Korę, była mężatką. Sipowicz po latach dowiedział się, że ma syna. "Była moją pierwszą kobietą"
KaRRamBa walczy o zdrowie i prosi o wsparcie finansowe. "Muszę schować dumę do kieszeni"
Poruszające wyznanie Mateusza Damięckiego o synach. Marzy tylko o jednym
Zaskakujący finał "Kuchennych rewolucji". Właściciele lokalu zdradzają: Sprawą zajmuje się adwokat
Ohme broni Szelągowskiej. Mówi o "paleniu na stosie". Dalej jeszcze mocniej. "Nie widzę w tym problemu"
Podróżnik z Indii odwiedził Polskę i nie krył zaskoczenia. "Nie tego się spodziewałem"
Polskie gwiazdy nie chcą płacić stylistom? Ewelina Gralak szczerze o realiach pracy
Rafał Brzozowski zaśpiewał głosem Zbigniewa Wodeckiego, a widzowie oniemieli. "To aż niemożliwe"
Tak dziś wygląda Basia z "Ojca Mateusza". Po metamorfozie trudno ją rozpoznać
Była partnerka Filipa Chajzera spytana o jego ślub. Nagle wspomniała o ojcu prezentera