Ten odcień jest bardziej rozbielony niż klasyczna matcha: wpada w pastel, czasem lekko w szałwię albo pistację. Dzięki temu łatwo go nosić na co dzień, nawet jeśli zwykle unikasz koloru. Dobrze łączy się z bielą, denimem, szarością i beżem, ale też z oliwką czy khaki. To trend, który nie wymaga zmiany całej garderoby - wystarczy jeden sweter, prara spodni lub top. To doskonała okazja, by przekonać się, jak dobrze się czujesz w tym kolorze (a może się okazać, że cudownie!).
Ten model to najbardziej "czysta" wersja matcha latte: jasna, mleczna zieleń bez mocnego pigmentu. Dzięki temu działa jak baza, a nie akcent. Można go nosić taj, jak beżowy sweter, tylko że daje dużo świeższy efekt. Najlepiej wygląda z jasnym denimem, białymi spodniami albo szarościami. To dobry wybór, jeśli chcesz zacząć od czegoś bezpiecznego i niedrogiego w odcieniu matcha latte.
Te spodnie idą w stronę matcha latte, ale z domieszką oliwki, więc są bardziej stonowane. Dzięki temu łatwo wpasowują się w codzienne stylizacje i nie wymagają wielkiego kombinowania. Można je łączyć z białą koszulą, T-shirtem albo cienkim swetrem. To opcja dla osób, które chcą modnego koloru, ale w wersji causal.
Ten top jest ciemniejszy, bliżej khaki, ale nadal wpisuje się w paletę matcha latte. Ma dość nowoczesny, miejski krój i doskonale będzie prezentował się z jeansami albo prostymi spodniami. Krótszy rękaw i dopasowany fason sprawiają, że to dobra opcja na lato.
Te spodnie balansują między matchą a matcha latte: są jaśniejsze niż oliwka, ale nie tak "mleczne" jak sweter z Sinsay. Dzięki temu pasują do wielu stylizacji i nie dominują całości. Lniana tkanina dodatkowo "zmiękcza" kolor. Najlepiej łączyć je z bielą, jasnym topem albo koszulą - wtedy odcień wygląda najczyściej.
Zobacz też: Sukienki koktajlowe z Mohito, Reserved i Orsay. Robią figurę modelki w mig