Maja Hirsch ma rosyjskie korzenie. Powiedziała, co sądzi o wojnie w Ukrainie. Kontrowersyjne słowa

Maja Hirsch ma polsko-rosyjskie korzenie. Teraz wypowiedziała się na temat wojny w Ukrainie. Jak sama twierdzi, jej słowa mogą wzbudzać pewne kontrowersje.

Więcej informacji na temat wojny w Ukrainie znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Maja Hirsch to polska aktorka filmowa, teatralna i telewizyjna. W jej żyłach płynie jednak także rosyjska krew, ponieważ jej mama Galina jest Rosjanką. Znaczną część  dzieciństwa Maja spędziła pod Moskwą. W Polsce ukończyła warszawską Akademię Teatralną i związała się Teatrem Dramatycznym. Telewidzowie doskonale znają ją z takich seriali jak: "M jak miłość", "BrzydUla", czy też "Zakochani po uszy". Obecnie Hirsch jest gwiazdą nowego show telewizji TVN "Przez Atlantyk". Nic dziwnego, że agresja Rosji na Ukrainę dotknęła aktorkę osobiście. Od wybuchu wojny Maja Hirsch solidaryzuje się z narodem ukraińskim. Na swoich social mediach zamieszcza mnóstwo informacji o pomocy dla Ukrainy. Publicznie pokazuje się także z przypiętą niebiesko-żółtą wstążeczką. Aktorka wyraziła ostatnio swoje zdanie na temat oceniania ludzi, którzy nie udzielają swojej pomocy Ukrainie. 

Zobacz wideo Maja Hirsch pokazała na livie, jak remontuje łazienkę

Maja Hirsch o pomocy dla uchodźców. Jej słowa mogą budzić kontrowersje

W jednym z wywiadów aktorka zaapelowała, żeby nie dzielić ludzi i nie stosować przymusu w kwestii niesienia pomocy uchodźcom. 

To może będzie kontrowersyjne co powiem, ale jest taki przymus, że jeżeli ktoś nie pomaga, to jest od razu źle oceniany. Naprawdę każdy z nas ma swój zasób emocji, wyporności, która pozwala mu na funkcjonowanie w tej sytuacji. Jedni mają mniejszy, jedni większy. I jeżeli ktoś z nas nie pomaga, to nie znaczy, że jest złym człowiekiem. Po pierwsze, nie wiemy, czy on nie pomaga. A po drugie - nie wiemy, co stoi za tym człowiekiem. Dlatego namawiam: pokój, miłość i naprawdę żebyśmy wszyscy w tej sytuacji się jednoczyli, a nie dzielili.

Hirsch podkreśliła także trudną sytuację w jakiej znaleźli się teraz Rosjanie. Aktorka zapewnia, że wielu Rosjan nie chce wojny, a zostali postawieni przed faktem bratobójczej wojny i sankcji, jakie na nich nałożono. 

Myślę, że z jednej strony naród ukraiński cierpi wiadomo dlaczego, natomiast oczywiście Rosjanie, którzy nie chcą wojny i tak naprawdę są Bogu ducha winni w tej sytuacji, są też obciążeni czy sankcjami, czy tym, że są hejtowani. Spotkałam się z historiami, że jakiś rosyjskojęzyczny człowiek, który ćwiczył na siłowni prawie został pobity - i tu trzeba nawoływać do swojego własnego rozsądku. Nie możemy generalizować tych sytuacji.

Gwiazda zapewniła także, że jej rodzina, która mieszka w Rosji, jest absolutnie przeciwna wojnie i każdy chce, żeby to się skończyło. Zgadzacie się z wypowiedziami aktorki?

Plotek.pl jest dla Was i dla Was piszemy o rozrywce. Ale to nie znaczy, że nie pamiętamy i nie myślimy o Ukrainie.

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Są informacje o zniszczonych domach, rannych i zabitych. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy siły z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.