Ewelina z "Warsaw Shore" zapewnia, że stworzy małpce stado. Tak odpiera krytykę za zakup egzotycznego zwierzęcia

Ewelina "Ewel0na" Kubiak z "Warsaw Shore" pochwaliła się kupnem tamaryny złotorękiej, miniaturowej małpki. Trzymanie w domu egzotycznych zwierząt, nawet tych urodzonych w hodowli, spotyka się z coraz większą krytyką, dlatego celebrytka postanowiła odpowiedzieć na zarzuty internautów.

Więcej o życiu gwiazd przeczytasz na Gazeta.pl

Ewelina i jej partner, jak określiła to uczestniczka "Warsaw Shore", "zostali rodzicami" miniaturowej małpki. Nowym członkiem rodziny "Ewel0na" pochwaliła się na InstaStories, a pupilowi, którego nazwała Jasiu, założyła też błyskawicznie konto na Instagramie. Jasiu jest małpą z gatunku tamaryna złotoręka, której posiadanie w Polsce jest legalne, o ile właściciel razem ze zwierzęciem nabył odpowiednie dokumenty. Ewelina Kubiak zapewnia, że małpka urodziła się w sprawdzonej hodowli, jednak wiele osób nadal nie jest przekonanych do pomysłu trzymania w domu egzotycznego, mimo wszystko, zwierzaka.

Zobacz wideo "Ewel0na" o tatuażach

Ewelina z "Warsaw Shore" odpowiada na pytania o zakup małpki

Uczestniczka "Warsaw Shore" zorganizowała na InstaStories Q&A, a, jak nietrudno się domyślić, zdecydowana większość pytań dotyczyła nowego pupila. Jak mówi "Ewel0na", posiadanie małpki od zawsze było jej marzeniem.

Od kiedy pamiętam, chciałam mieć małpkę. Przymierzałam się do kupna już dużo wcześniej. Teraz czułam, że to odpowiedni moment. Zagłębiłam się jeszcze bardziej w temat i tak oto zostałam małpią mamą - wyjaśnia na InstaStories.
Jeśli kupujemy z pseudohodowli, to oczywiście pogłębia problem. Moja małpka z takiej hodowli nie jest. Posiada wszystkie papiery, jest zarejestrowana - dodaje.

Jeden z internautów zwrócił uwagę na fakt, że tamaryny to zwierzęta stadne i zadał Ewelinie pytanie, czy zastanawia się nad kupnem drugiej. Uczestniczka "Warsaw Shore" zapewnia jednak, że jest w stanie poświęcić zwierzęciu dużo czasu i zostać "jej stadem".

Tamaryny to zwierzątka stadne, to prawda - nie powinny być same, jeśli nie jesteśmy w stanie poświęcić im odpowiednio dużo czasu. Jeśli poświęcamy, to nie ma potrzeby. My stajemy się ich stadem. Ja z maluchem jestem cały czas, więc póki co nie ma potrzeby, by była druga małpka. Jeśli coś się zmieni, na pewno dla dobra zwierzątka dokupimy siostrę albo braciszka - odpowiada "małpia mama".

"Ewel0na" wyjawiła także, że Jasiu załatwia się gdzie popadnie i konieczne jest sprzątanie po nim na bieżąco. Powiedziała też, że póki co nie chce go stresować, ale gdy zwierzę podrośnie, będzie chodziło po domu w pampersach. Jeden z internautów spytał uczestniczkę "Warsaw Shore", czy nie uważa, że małpy powinny żyć na wolności, a zamknięcie ich w domu jest dla nich męczarnią. W odpowiedzi Kubiak pokazała screen z artykułu, w którym znalazła się informacja, że zwierzęta te zagrożone są wyginięciem i udaje się je uratować m.in. właśnie dzięki hodowcom.

Mimo to, jak możemy przeczytać w artykule lek. wet. Anny Bunikowskiej, specjalizującej się w chorobach zwierząt egzotycznych, żaden właściciel, nawet bardzo zaangażowany w opiekę nad małpką, nie będzie w stanie spełnić jej wszystkich potrzeb. Podkreśla też, że urocze z pozoru zwierzątka, mogą stawać się z czasem agresywne.

Pierwszą podstawową kwestią w przypadku dyskusji na temat małp w prywatnych rękach jest jasne i wyraźne stwierdzenie, że nie są to zwierzęta domowe. (...) W momencie osiągania dojrzałości płciowej dotychczas rozkoszna i szukająca kontaktu z człowiekiem tamarynka czy marmozetka postanawia sięgnąć po władzę i pokazać, kto tu rządzi.  Pogryzienia przez pazurkowce potrafią być bardzo bolesne. Konsekwencją dla zwierzaka mogą zaś być połamane bądź wybite zęby - pisze lekarka.

Lekarka weterynarii podkreśla także, że kwestie legalności posiadania takiej małpki w domu, choć są uregulowane, nadal pozostawiają spore pole do interpretacji.

W świetle polskiego prawa oznacza to, że właściciel małpki powinien mieć dokumenty "w dostateczny sposób" potwierdzające jej legalność. "Dostateczny sposób" pozostawia niepokojąco szerokie pole do interpretacyjnej swobody - wyjaśnia.
Wilk to nie pies. Żbik to nie domowy sierściuch. Tamaryna, nawet urodzona w legalnej hodowli nad Wisłą, to nie zwierzę domowe - dodaje lekarka.

Przekonują was argumenty Eweliny?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.