Krystyna Tkacz ma na koncie wiele brawurowo zagranych ról w najważniejszych polskich produkcjach i z całą pewnością może cieszyć się ogromną sympatią ze strony widzów, także za sprawą charakterystycznego głosu, dzięki któremu trudno ją pomylić z inną aktorką. Mimo to, życie nie szczędziło trosk 78-latce. Jej kariera aktorska stała pod znakiem zapytania, ale to jedynie początek dramatów, z jakimi mierzyła się w przeszłości.
Krystyna Tkacz od wielu lat przekonuje, że dzięki artystycznej pasji udało jej się odzyskać równowagę w życiu, które wiele razy boleśnie ją doświadczyło. Już od najmłodszych lat musiała brać na barki nieoczekiwane tragedie. Aktorka w wieku dwóch lat straciła rodziców - jej matka nie przeżyła porodu, zaś ojciec, który bardzo źle zniósł śmierć żony, wkrótce zachorował na gruźlicę, a niedługo potem zmarł. "Wychowałam się z dziadkami, ale też z mieszkającymi obok na tym samym piętrze ciocią (siostrą mamy), wujkiem i z dwiema siostrami ciotecznymi. (...) Wodzem całej rodziny była babcia. Słuchało się jej bezwzględnie" - opowiadała w wywiadzie dla "Zwierciadła". "Nie mogę powiedzieć, żebym kiedykolwiek czuła się pomijana czy niekochana. Ciocia i wujek zawsze podkreślali, że jesteśmy z Danusią i Elą [siostrami ciotecznymi - przyp.red] siostrzyczkami" - dodała.
Kolejną stratę Tkacz przeżyła, rozwodząc się z mężem. Tkacz poznała Grzegorza Warchoła w szkole teatralnej, i choć początkowo była przekonana, że spędzą ze sobą resztę życia, dłużej nie mogła wytrzymać zachowania, za którym miała stać chęć kontrolowania jej życia i kierowania karierą zawodową. "Nawet umierałam z miłości. W końcu 'każda miłość jest pierwsza, najgorętsza i najszczersza', jak mówi piosenka. W Poznaniu popełniłam jeden z najpoważniejszych życiowych błędów: wyszłam za mąż - wyznała po latach w rozmowie z "Panią". W efekcie, aktorka w przyszłości nie zdecydowała się na kolejne małżeństwo. Jak przekonuje, nie boi się samotności. "Oswoiłam ją i dobrze mi z nią" - przyznała.
Zacięcie artystyczne u aktorki dostrzeżono już w przedszkolu. Babcia Krystyny od nauczycielki przedszkola usłyszała wówczas, że "Krysia ma słuch absolutny". "Od najmłodszych lat chciałam być artystką. Chodziłam do szkoły muzycznej, grałam na różnych instrumentach, śpiewałam w chórze" - wyznała w "Expressie Wieczornym". Niebagatelną rolę w wieszczonej Tkacz karierze odegrał zresztą jej głos. "Tkaczówna, głos masz jak damski Armstrong, ale kiedy mówisz na akademiach, to robi wrażenie" - miała usłyszeć od Bidzińskiego, dyrektora kuźni talentów.
Co zaskakujące, charakterystyczny zachrypnięty głos nie spodobał się komisji egzaminacyjnej w warszawskiej PWST i o mały włos, a pokrzyżowałby przyszłej aktorce plany na przyszłość. "Rozpacz to było mało powiedziane. Z egzaminów wróciłam do Wrocławia zdruzgotana i postarzona. Z dziesięć lat mi przybyło" - wspominała w rozmowie ze "Zwierciadłem". Rok później, dzięki pomocy koleżanki, udało jej się dotrzeć do aktorki Elżbiety Karkoszki i już rok później Tkacz dostała się do krakowskiej PWST.
Nawrocki na szczycie NATO wypadł sztywno. Zaliczył wpadkę, zachowując się jak Trump
Książulo srogo rozczarował się łódzkim kebabem. Takiej reakcji właścicielki lokalu nikt się nie spodziewał
Tak Iga Świątek relaksuje się na rajskich wakacjach. Nie jest tam sama
Steczkowska podniosła stawkę. Za koncert trzeba zapłacić krocie
Zendaya zmienia świat mody i robi to dobrze. Method dressing to nie tylko ubrania, to psychologia
Lilla z "Sanatorium miłości" odsłania kulisy programu. "Ma szczęście, że tylko tyle pokazała telewizja"
Polskie media żegnają młodego dziennikarza. Damian Świderski miał 28 lat
"Ta książka powinna być przepisywana na receptę". Gwiazdy radzą, co przeczytać latem
Łukasz P. zatrzymany przez CBA. Mamy komentarz rzecznika prokuratury ws. męża Sylwii Peretti