Wojciech Szczęsny pod koniec sierpnia ogłosił zakończenie kariery i był na rekordowo krótkiej emeryturze. Pojawiła się okazja nawiązania współpracy z FC Barceloną, która musiała być na tyle intratna, że sportowiec zdecydował przerwać dotychczasowe plany, związane z prowadzeniem spokojniejszego i bardziej rodzinnego trybu życia. Bramkarz podpisał roczny kontrakt z FC Barceloną i wiadomo już, gdzie ma zamieszkać. Będzie mógł liczyć na wsparcie Roberta Lewandowskiego, który bardzo szybko odnalazł się w Katalonii.
Nie jest tajemnicą, że Wojciech Szczęsny i Marina Łuczenko-Szczęsna przez lata inwestowali w nieruchomości, które mają w różnych częściach świata. W związku z nowym kontraktem, bramkarz ma również zapewnione lokum. Jak przekazały "Meczyki", sportowiec ma już wiedzieć, gdzie będzie mieszkał w Barcelonie. Jak się okazuje, Szczęsny ma być sąsiadem Roberta Lewandowskiego. "Polak znalazł już dom obok Castelldefels" - doniósł redaktor naczelny portalu Tomasz Włodarczyk.
Szczęsny podobno ma być na etapie wybierania mebli, być może w tej kwestii pomaga mu żona Marina. Media już wcześniej informowały, że na posesji w Castelldefels, którą zamieszkuje rodzina Lewandowskich, można znaleźć naprawdę okazałe wille, które znajdują się blisko plaży. Ta, w której obecnie mieszka Lewy z żoną i córkami ma aż trzy piętra, garaż, basen, a także ogromny ogród. Robert wynajmuje rezydencję od byłego piłkarza Barcelony Marca Bartry. Jak podawał serwis "Culemania" rezydencja nie znajduje się w samej Barcelonie, a jest oddalona od stolicy Katalonii o 20 minut drogi. Dzięki temu sportowiec może liczyć na większą prywatność, a niebawem ma zostać sąsiadem Szczęsnego. Nieruchomość, w której mieszka Lewy wyceniana jest na około 4 mln euro. Piłkarz wraz z żoną zdecydowali się jednak na budową własnego domu, którego nie będą musieli wynajmować. Nie wiadomo, na jakim etapie są prace remontowe, ale Szczęsny może długo się nie nacieszyć mieszkaniem obok przyjaciela, który, jak się okazało, przekonywał go do przerwania emerytury.
- Nie byłem pewny, czy jestem gotowy na nowe wyzwania. Porozmawiałem z rodziną i przyjaciółmi, którzy powiedzieli mi, że byłbym głupi, jeśli bym tego nie zaakceptował. Robert Lewandowski odegrał sporą rolę w tym transferze, bo był pierwszą osobą, która w ogóle przyszła do mnie z pomysłem, by przekonać mnie do transferu. To Robert do mnie zadzwonił i zapytał, czy ten ruch jest możliwy do zrealizowania - wyjawił Szczęsny w pierwszym wywiadzie, którego udzielił oficjalnej klubowej telewizji.