Piotr Woźniak-Starak przez ostatnie lata życia wyprodukował kilka znanych i lubianych w kraju filmów takich jak: "Bogowie" czy "Historia Michaliny Wisłockiej". Niestety, z 17 na 18 sierpnia 2019 roku doszło do tragedii na Mazurach. Poszukiwania przedsiębiorcy trwały, a wielu śledziło je z nadzieją, że mężczyzna się odnajdzie. To już pięć lat odkąd nie ma z nami Piotra Woźniaka-Staraka.
W nocy z 17 na 18 sierpnia 2019 roku Piotr Woźniak-Starak wyruszył swoją motorówką na jezioro Kisajno na Mazurach, a jak się potem okazało, towarzyszyła mu tajemnicza kobieta. Z relacji świadków wynika, że motorówka krążyła w dziwny sposób. "Płynęliśmy na wiosłach i słyszeliśmy od kilkunastu minut jednostajną pracę silnika łodzi, gdzieś w odległości 1-2 km od nas. W końcu dostrzegliśmy przez lornetkę, gdzieś z odległości 1-2 km kręcącą się w kółko łódź na dość ciasnym łuku, tak jakby miała zablokowany ster kierunku, zablokowaną manetkę gazu, jakby nikt jej nie kontrolował" - tak opowiadał obserwator ów wydarzenia w rozmowie z Radiem ZET. Świadkowie nie byli obojętni i zawiadomili o sytuacji WOPR. "W niedzielę o godz. 4 rano nasi ratownicy popłynęli na miejsce z policją. Prowadziliśmy czynności i znaleźliśmy kobietę, która wypadła z łodzi. O godz. 8.30 strażacy rozpoczęli poszukiwania zaginionego mężczyzny przy użyciu sonarów. Na miejscu były też śmigłowce" - opowiadał wówczas w rozmowie z Wirtualną Polską Zbigniew Kurowicki, prezes Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Piotra Woźniaka-Staraka nie udało się uratować. Ciała mężczyzny poszukiwano przez kilka dni - zostało odnalezione podczas piątej doby akcji. Jak ustalili biegli, do śmierci producenta miała doprowadzić "ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa będąca następstwem masywnego urazu czaszkowo-mózgowego, w wyniku działania narzędzia ostrokrawędzistego". Było to wynikiem najprawdopodobniej uderzenia głową o śrubę napędową łodzi motorowej. Na motorówce biznesmenowi towarzyszyła Ewa - 27-letnia kelnerka i instruktorka żeglarstwa. Kobieta również wypadła poza burtę, ale udało jej się przypłynąć do brzegu. Straciła jednak z oczu swojego towarzysza. To ona jako ostatnia widziała Piotra Woźniaka-Staraka, była też jedynym świadkiem wypadku. Została przesłuchana i zeznała m.in. że nie miała jak wezwać służb, bo jej telefon został na motorówce.
Kobieta nie chciała rozmawiać z mediami. "Wyproszono nas. Później na parkingu podszedł do nas agresywny mężczyzna, groził i powiedział, byśmy dalej nie szukali dziewczyny" - relacjonowali dziennikarze Wirtualnej Polski. Jak donosił "Fakt" po wypadku wróciła do rodzinnej miejscowości. Zniknęła też z mediów społecznościowych, gdzie wcześniej przedstawiała siebie, jako "uśmiechniętą, pełną pozytywnej energii i aktywną". Prowadziła także bloga na temat podróży. Po jakimś czasie odkryto, że wróciła do mediów społecznościowych. Dodała zdjęcie na łodzi, które podpisała tylko jednym słowem: "żyję".
Awantura na antenie TV Republiki. Politycy zaczęli się obrażać. "Nie będę rozmawiał z..."
Syn Villas zajmuje się jej grobem. Wyznał, co na nim znalazł. "To było trudne do zaakceptowania"
Paweł Małaszyński gorzko o swojej karierze. "Nie jestem zapraszany"
Wcielił się w Jana Borysewicza w głośnym filmie. Aktor jest synem legendy TVP
Niezgoda musiała zwalniać pracowników. Do dziś pamięta ich twarze. "To nie dawało mi spać"
W szkole nazywali ją "ruską agentką". Książkiewicz wróciła do bolesnych wspomnień
"Na wszelki wypadek". Damięcka pokazała mocną grafikę z okazji Dnia Nauczyciela
W sklepach drożyzna, w portfelach pustka. Jak zaoszczędzić? Paruzel i Ładocha mają na to sposoby
Halle Berry przerywa milczenie. Tak odpowiedziała na oskarżenia o przemoc wobec syna