Nie żyje John Mayall. Nazywany był brytyjskim ojcem bluesa. Grał z największymi gwiazdami

23 lipca media obiegła smutna informacja o śmierci wybitnego muzyka Johna Mayalla. Artysta miał 90 lat.
John Mayall
Nie żyje John Mayall. Brytyjski artysta współpracował ze słynnymi muzykami. Fot. @Beat-Club/ Youtube

John Mayall był brytyjskim multiinstrumentalistą, który przez lata współpracował z wielkimi gwiazdami. Muzyk występował m.in. u boku Erica Claptona i Petera Greena. Artysta większość swojego życia poświęcił bluesowi. W 2005 został uhonorowany Orderem Imperium Brytyjskiego. Z kolei w 2024 wprowadzono go do Rock and Roll Hall of Fame. O śmierci Mayalla poinformowała rodzina. 

Zobacz wideo Krzysztof Zalewski: Szkoła muzyczna może nie zabija kreatywności, ale na pewno jej nie pobudza

John Mayall nie żyje. Wpis bliskich chwyta za serce 

Na profilu artysty na Instagramie pojawił się pożegnalny wpis, który podsumował krótko życie Mayalla. "Z ciężkim sercem informujemy, że 22 lipca 2024 roku, zmarł John Mayall. W swoim domu, w Kalifornii, otoczony kochającą rodziną. Problemy zdrowotne, które zmusiły Johna do zakończenia swojej epickiej kariery, w końcu sprawiły, że jeden z największych wojowników na świecie zaznał spokoju. John Mayall dał nam 90 lat niestrudzonych starań, aby edukować, inspirować i bawić" - czytamy. Pod postem pojawiło się mnóstwo komentarzy zasmuconych fanów. "Taka smutna wiadomość, prawdziwa legenda muzyki. Innowator i ambasador oraz ikona brytyjskiego bluesa/rock and rolla. John, będzie nam ciebie bardzo brakowało. Pozostawiłeś po sobie ogromne dziedzictwo" - czytamy. 

Blues był dla Johna Mayalla całym życiem. "Idę swoją własną drogą"

Artysta wielokrotnie podkreślał, że muzyka, którą się zajmuje, ma stosunkowo małe grono odbiorców. "Chodzi mi o to, że jest to wciąż nabyty gust dla mojej publiczności i nie jest ich wystarczająco dużo, aby umieścić mnie na listach przebojów lub umieścić mnie w wiadomościach w jakikolwiek sposób. Pod tym względem nadal jestem outsiderem, więc po prostu idę swoją własną drogą i mam nadzieję na najlepsze. Przy okazji, po prostu świetnie się bawimy, grając - co jest po prostu godną pozazdroszczenia sytuacją, ponieważ ludzie z wielkimi przebojami i tak dalej, są w pewnym sensie skazani na to, co rozsławili, i stracili okazję do improwizacji i odkrywania" - tłumaczył w wywiadzie dla magazynu "Blues Blast" w 2016 roku. ZOBACZ TEŻ: Nie żyje była dziennikarka BBC. Ostatnie dni spędziła w hospicjum

 
Więcej o: