Kiedyś Peja rapował o życiu k****kim, dziś Malik nadaje o "jagodziankach". Montana ocenia, jak zmienił się rap

Malik Montana od lat jest w rapowym mainstreamie. Na sopockim festiwalu Polsatu w Operze Leśnej był debiutantem. Teraz komentuje zmiany, jakie zaszły w polskim rapie.

Malik Montana, a tak naprawdę Mosa Ghawsi, karierę rozpoczął w 2008 roku, gdy jeszcze był nastolatkiem. 35-letni obecnie raper przez lata pracował na swoje nazwisko, wydając po kolei hit za hitem. "Jagodzianki", "Robię yeah", "Cheese" czy "Do tańca" podbiły listy przebojów i rozgrzały klubowe parkiety.

Zobacz wideo Malik Montana tak szczery jeszcze nie był. "Dla ludzi to igrzyska"

Malik Montana komentuje zmiany w rapie. "Młodzi ludzie żyją subkulturą"

Montana szybko stał się jednym z najpopularniejszych raperów w Polsce. Trafił do mainstreamu, co może oznaczać jedno - osiągnął już w tym gatunku muzycznym wszystko. W wywiadzie udzielonym reporterce Gazeta.pl, Karolinie Sobocińskiej, przyznał jednak, że wciąż jest artystą poszukującym. - Chcę robić muzykę dla wszystkich. To też nie oznacza, że odcinam się od swojego soundu, ale już tyle lat robiąc to, co robię, jest też taka opcja, by ludzie zaczęli poznawać mnie z zupełnie innej strony - powiedział. Cały wywiad z Malikiem Montaną znajdziecie na naszym YouTubie. Zostały w nim poruszone również takie tematy, jak śmierć 17-letniego rapera Huncho, beef między Drakiem i Kendrickiem Lamarem, współpraca z Majką Jeżowską czy kultura maczo.

Muzyk nie jest gołosłowny, ponieważ takie podejście przyświeca mu na kanwie współpracy z Majką Jeżowską i ich wspólnego występu na Polsat Hit Festiwal z piosenką "Bawimy się w życie". Malik został zapytany przez dziennikarkę, czy zauważa zmiany w rapie. Jak się okazało, jego zdaniem "wyjście z podziemia" i odsunięcie się od mrocznych, pełnych smutku kawałków na rzecz "nawijania" o imprezach i wesołym życiu na bogato jest spowodowane popularyzacją gatunku.

Ja uważam, że po prostu nastąpiła popularyzacja gatunku. To jest naturalne następstwo. W Polsce to też nie jest tak do końca, ale jak jadę za granicę, to młodzi ludzie żyją subkulturą, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie tylko ludzie się afirmują z tym, o czym artysta rapuje, mówi, chcą tak samo żyć, ale też popularyzacja gatunku, który od tylu lat się rozwija, aż sięgnął tutaj - widzisz, jestem tutaj, na Polsat imprezie 

- powiedział Malik w rozmowie z reporterką Gazeta.pl, Karoliną Sobocińską.

Muzyk podkreślił, że jego najnowszy kawałek z Kylem Richem - "Hotel Lobby" jest już mniej imprezowy niż jego dotychczasowa twórczość. - To jest też sound. Próbuję to już od jakiegoś czasu wprowadzić do Polski. Nikt w Polsce nie rapował na takich bitach wcześniej, a wydaje mi się, że to jest cool i w takim przypadku, jak ja to robię, która jest w mainstreamie rapowym, to też otwiera na szersze spektrum dany sound. A jeśli jesteście ciekawi, jak prezentuje się raper i jego szalone stylizacje, z których słynie, koniecznie sprawdźcie zdjęcia w naszej galerii na górze strony.

Malik Montana: Dla ludzi to są igrzyska

Raper usłyszał również pytanie o konflikt Drake'a i Kendricka Lamara - dwóch najpopularniejszych obecnie raperów na świecie. Tym, którzy nie orientują się w zawiłościach amerykańskiego rapu, wyjaśniamy: muzycy zaczęli publicznie obrzucać się błotem w swoich piosenkach, sugerując sobie nawzajem, że mają nieślubne dzieci oraz że są hipokrytami. Ten spór jest jednak zdecydowanie bardziej zawiły i nie można upraszczać go jedynie do przerzucania się wyzwiskami i zarzutami. Malik wyraził swoje uznanie dla Drake'a.

Beef na taką skalę - od lat nie było czegoś takiego w muzyce rapowej w szczególności. Wojna wybuchła, podzielili się na campy. Co mam powiedzieć? Drake jest najbardziej sukcesywnym artystą jeśli chodzi w ogóle o gatunek urban i nie tylko. Tam są liczby porównywalne do nagrodzeń jakichś Rolling Stonesów. O czym my w ogóle mówimy? To, że ktoś nazwał go kimś? Wojna trwa między nimi, więc niech sobie to wyjaśniają, a dla ludzi są to igrzyska

- podsumował raper.

Czy dostęp do broni w Polsce powinien być łatwiejszy?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.