Kubicka dlatego nie chciała zdradzić daty porodu. "Dokładnie tego chciałam uniknąć"

Sandra Kubicka opublikowała wpis, w którym ujawniła, że była śledzona przez fotoreporterów. Nie ukrywała oburzenia i przyznała, że to dlatego nie chciała zdradzać swojej daty porodu.

Sandra Kubicka w święta Bożego Narodzenia ujawniła, że razem z Aleksandrem Baronem spodziewają się dziecka. "Moje największe marzenie właśnie się spełnia i to dzięki tobie Alek Baron. Czekamy na ciebie synku. Najlepszy prezent świąteczny" - pisała. Gwiazda chętnie dzieliła się z fanami na Instagramie przebiegiem ciąży. Od jakiegoś czasu było jej mniej i fani zaczęli się martwić. Kubicka przerwała milczenie, podziękowała za wsparcie i zapowiedziała, że wróci i wszystko wyjaśni. Dodała, że to "najtrudniejszy okres w jej życiu". Okazało się, że synek urodził się przed terminem, a radosną nowinę o tym, że jest już na świecie przekazał Aleksander Baron podczas Polsat Hit Festiwalu. Na profilu Sandry Kubickiej pojawił się wpis, w którym ujawniła, że była śledzona przez fotoreporterów.

Zobacz wideo Kubicka musiała zacisnąć pasa

Sandra Kubicka w mocnym wpisie. "Dlatego nie chciałam mówić, w którym tygodniu jestem, ani gdzie rodzę"

Sandra Kubicka wytłumaczyła, dlaczego nie chciała zdradzać dokładnej daty porodu. Obawiała się śledzenia przez paparazzi i tak też się stało. "Dokładnie tego chciałam uniknąć. Dlatego nie chciałam mówić, w którym tygodniu jestem, ani gdzie rodzę, aby w spokoju dotrzeć do szpitala, nie stresując się, że ktoś robi mi zdjęcia" - zaczęła.

Tego dnia widziałam się z moją terapeutką. Alek mnie odebrał i zauważyłam, że jeździ za nami po mieście auto, a w środku ktoś robi mi zdjęcia. Chcieliśmy jechać do domu, ale nie chcieliśmy, żeby wiedzieli, gdzie mieszkamy. Jeździliśmy po mieście i dopiero gdy tramwaj zajechał im drogę, to ich zgubiliśmy

- napisała. Wpis znajdziecie w galerii na górze strony.

Sandra Kubicka i Aleksander Baron przeprowadzają się do nowego domu

Zmian w życiu pary nie brakuje. Wkrótce przeprowadzają się do nowego domu, jednak nie wszystko poszło po myśli Sandry Kubickiej. - Nie będę tęsknić za centrum miasta, już mam dość. (...) W naszym domu jak ostatnio wyszłam, to usłyszałam tylko ptaszki i to było super. Chcę, żeby syn się wychował tak jak ja się wychowałam - że będzie brudny, w piasku, będzie mógł iść na grzyby z dziadkiem. Myślę, że ten świat zmierza w bardzo złym kierunku. Każdy taki bodziec normalności będzie super dla dziecka - wyznała w rozmowie z JastrząbPost. Dodała jednak, że miała nadzieję, iż wszystko wydarzy się wcześniej. - Jest mały stresik, bo w mojej idealnej głowie chciałam pojechać ze szpitala do domu, ale tak się nie wydarzy i musimy chwilkę poczekać, żeby zrobić tam małe prace, ale jest idealnie.

Śledzisz Sandrę Kubicką w mediach społecznościowych?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.