Jakub Patecki o najtrudniejszych momentach wyprawy na Mount Everest. "Wątpiłem w to, że dam radę wstać" [PLOTEK EXCLUSIVE]

Jakub Patecki specjalnie dla naszego portalu opowiedział o kulisach wojej wyprawy na Mount Everest. Okazuje się, że nie obyło się bez komplikacji. Zaskakujące, co okazało się najtrudniejsze.

Jakub Patecki połączył wspinaczkę na Mount Everest z akcją charytatywną i trzeba przyznać, że udało mu się to doskonale. Podczas ataku szczytowego uruchomiona została zbiórka dla podopiecznych fundacji Cancer Fighters. Całe przedsięwzięcie zostało doskonale zaplanowane, a Kubie udało się zrobić kawał dobrej roboty, bo na szczytny cel uzbierano aż 885 770 zł, czyli 177,15 procent ustalonego celu! Zdobywca Mount Everestu specjalnie dla nas zdradził, jak wyglądały kulisy wspinaczki. Okazuje się, że wcale nie było łatwo.

Zobacz wideo O tym należy pamiętać wybierając się w góry

Jakub Patecki zdradził kulisy wyprawy na Mount Everest. Miał kryzysowe momenty

Weronika Zając, nasza redakcyjna koleżanka, zapytała Kubę o to, co było dla niego najtrudniejsze w tamtym czasie. Patecki zdradził, że miał kryzysowe momenty. - Ogólnie miałem kilka takich. Pierwszy miał miejsce przed pierwszą rotacją - zaczął. A później wyjaśniał:

Zachorowałem wtedy na anginę i nie wszedłem przez to na szczyt aklimatyzacyjny - Lobuche. Czułem wtedy, że jestem słaby. Byłem po chorobie, brałem antybiotyki. Byłem bardzo rozchorowany. Mieliśmy wtedy iść na wyjście rotacyjne do obozu drugiego, tam się przespać, iść nawet trochę wyżej i wrócić. Pamiętam, że to był taki moment, w którym czułem, że totalnie nie mam siły

- usłyszeliśmy. Kryzysów było jednak więcej. - Była jeszcze jedna taka chwila - zaraz przed wyjściem na atak szczytowy po dojściu do campu czwartego. Ogólnie wygląda to tak, że droga z campu trzeciego trwa zwykle od sześciu do dziewięciu godzin. Nam zajęła osiem. Później, w zależności od różnych czynników, odpoczywa się od godziny do czterech godzin. My przespaliśmy dwie. Pamiętam, że jak przyszedłem wtedy do namiotu, wątpiłem w to, że w ogóle dam radę wstać i pójść na atak szczytowy, bo miałem tak mocne zawroty głowy. Ale wstaliśmy i jakoś to później już było - wyznał Jakub Patecki w rozmowie z Weroniką Zając. Więcej zdjęć Jakuba Pateckiego znajduje się w galerii na górze strony.

Jakub Patecki opisał, co było dla niego najtrudniejsze podczas drogi. W pamięć zapadł mu jeden moment

W dalszej części rozmowy Kuba opowiadał, co jego zdaniem było najtrudniejsze w wyprawie na Mount Everest. Nie ukrywał, że problemów czy sytuacji, które mogą doprowadzić do tego, że trzeba zrezygnować z dalszej wędrówki i wrócić do bazy, jest naprawdę wiele. Trzeba być jednak czujnym i zorganizowanym, a wizja tego, że działa się w szczytnym celu, znacząco pomaga w pokonywaniu trudności.

Wydaje mi się, że sam dzień wychodzenia na szczyt nie jest najtrudniejszy. To fakt - jest bardzo trudny i wycieńczający. Najtrudniejsze jednak jest to, żeby przez te półtora miesiąca, kiedy jest się tutaj w bazie i robi się rotacje, nie rozchorować się tak, żeby nie przeszkodziło to później w wyjściu. Łatwo jest tutaj złapać wysokościowkę lub skręcić sobie kostkę

- wyznał i dodał: - Jest wiele różnych czynników, które tak rzutują na to, że ten Everest jest trudny. Spadnie ci rak podczas wychodzenia na atak szczytowy lub zapomnisz czegoś z bazy, albo wypijesz wodę, która będzie źle przegotowana i będziesz miał problemy z brzuchem, przez co będziesz musiał zawrócić. Moim zdaniem nie da się wskazać jednej rzeczy, bo wszystko jest tak samo ważne - dodał Jakub Patecki w dalszej części wywiadu.

Jakub PateckiJakub Patecki Fot. @Patec Wariatec / YouTube / screenshot

Zdarza ci się pomagać potrzebującym?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.