Marcin Prokop wraz z żoną przeżyli chwile grozy w klinice. O mały włos nie skończyło się to tragedią

Marcin Prokop nie miał czasu, by odpocząć po nagraniu półfinału "Mam talent!". Wraz z żoną mieli trudny wieczór.

Marcin Prokop od lat związany jest ze stacją TVN. Wielu kojarzy go jako prowadzącego "Dzień dobry TVN" w duecie z Dorotą Wellman, a także prowadzącego w "Mam talent!", choć teraz zasiada w jury programu. I to właśnie po sobotnich nagraniach 27 kwietnia musiał pędzić do kliniki weterynaryjnej. Mogło dojść do prawdziwej tragedii w jego domu. 

Zobacz wideo Wellman i Prokop mają wspólną garderobę. Dziennikarka zdradza powód

Marcin Prokop pędził do kliniki weterynaryjnej. "Będziemy leżeć z nim na podłodze"

Dziennikarz nie miał łatwego wieczoru po nagraniu "Mam talent!". Okazuje się, że wraz z żoną musieli jechać do kliniki weterynaryjnej, o czym opowiedziała na Instagramie kobieta. Ich pies, Rufus, zatruł się mięsem, które ktoś pozostawił w Lesie Bielańskim. Zdarza się, że ludzie celowo zatruwają jedzenie, na które często wpadają zwierzęta - a co za tym idzie, czasem ciężko upilnować, by pupil nie sięgnął po coś leżącego na ziemi w trakcie spaceru. W tym przypadku również było bardzo niebezpiecznie. Małżeństwo, które tworzy zgrany duet od wielu lat, musiało jak najszybciej udać się do weterynarza, by ratować ukochanego psa.

Jestem ostatnia, która wrzuca prywatę, ale chcę, żeby wszyscy zobaczyli, co się dzieje, kiedy ludzie zostawiają zatrute śmieci na ulicy. Po nagraniu 'Mam talent' tak spędzamy sobotni wieczór. Rufus na spacerze zjadł coś zgniłego, co było tak zatrute, że ma poważne objawy neurologiczne. Będziemy leżeć tu z nim na podłodze u weterynarza

- wyznała na InstaStories Maria Prażuch-Prokop.

Pies Prokopów walczył o życie. Weterynarze uratowali czworonoga

Na nagraniach widać, jak przejęty sytuacją był dziennikarz. Jego żona zdenerwowana relacjonowała, co się dzieje z psem. - Jest podpięty do czegoś, co mu wyciąga toksyny, stracił całkowicie kontrolę neurologiczną nad swoim ciałem i wszystko dlatego, że ktoś stwierdził, że trzeba zatruć mięsko i zostawić na ulicy - mówiła z przejęciem. Na szczęście, dzięki szybkiej pomocy weterynarzy, Rufus stanął na nogi i będzie żył. Wrócił z małżeństwem do domu. "Rufus żyje! To była straszna noc, ale szybka reakcja i doskonała opieka... uff, jest ok" - napisała na InstaStories żona prezentera. Jak widać, należy bardzo uważać na spacerach z naszymi czworonogami. Zdjęcia z całej akcji znajdziecie w naszej galerii na górze strony.

Marcin Prokop zwrócił się na wizji do żony. Zdobył się na wyjątkowe wyznanieMarcin Prokop zwrócił się na wizji do żony. Zdobył się na wyjątkowe wyznanie Fot. KAPiF.pl

Masz psa?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.