Mateusz Morawiecki na spotkaniu z mieszkańcami Ciechanowa recytował... piosenkę Dody. "Bardzo pięknie śpiewa"

Mateusz Morawiecki postanowił zaskarbić sobie sympatię mieszkańców Ciechanowa, toteż swoje przemówienie zaczął od cytatu z utworu Dody. - Ja lubię jej piosenki - zapewniał. Dalej było tylko lepiej.

Ci, którzy oglądali serial "1670", doskonale wiedzą, że włodarze podczas oficjalnych spotkań lubią zabłysnąć cytatem. I tak bohaterowie produkcji odwoływali się do słów Cycerona, a inni szlachcica Jana Pawła, który zamarzył sobie zostać najpopularniejszym Janem Pawłem w historii Polski. Okazuje się, że współcześni politycy również lubią posłużyć się sentencją. Jednak czasy się zmieniły. Mateusz Morawiecki zamiast słów Cycerona, wolał przytoczyć tekst z... piosenki Dody.

Zobacz wideo Doda o swojej trasie koncertowej: Chcę wygaszać swoją karierę

Mateusz Morawieckie zacytował piosenkę Dody

Mateusz Morawiecki w ramach prekampanii w wyborach samorządowych pojawił się w Ciechanowie. Były premier przygotował się do spotkania z mieszkańcami miejscowości, gdyż wiedział, że właśnie z Ciechanowa pochodzi Doda. Od tej informacji zaczął spotkanie, jednocześnie dodając, że jest sympatykiem wokalistki.

Chciałem zacząć troszeczkę inaczej. Wiem, że z waszego miasta, z waszej ziemi pochodzi pani Dorota Rabczewska, słynna Doda. Muszę powiedzieć, że naprawdę ma kawał głosu, bardzo pięknie śpiewa. Ja lubię jej piosenki. Moja córka bardzo intensywnie mnie edukuje w tym zakresie. Proszę się nie bać, nie będę śpiewać 

- powiedział, czym wzbudził ogólną wesołość. Na tym jednak nie zakończył. Były premier postanowił bowiem zacytować tekst wokalistki. - Niedawno słyszałem jedną z jej piosenek, w której uderzyła mnie pewna fraza - opowiadał, a po chwili ze sceny, z jego ust padł cytat z utworu "Nie daj się".

Prosto ludziom w oczy patrz/ Niewielu ma odwagę/ Pozorami kryją twarz

- recytował. Później wyjaśniał, że według niego owy cytat ma odniesienie do rzeczywistości politycznej. - Chciałbym też, żebyście państwo mogli ludziom patrzeć prosto w oczy, głowę nosili wysoko, niezależnie od tego, jaki był werdykt 15 października, niezależnie od tego, że potem 13 grudnia koalicja się dogadała i to oni teraz rządzą - apelował. Myślicie, że to koniec? Gdzieżby. Mateusz Morawiecki postanowił zaimponować mieszkańcom Ciechanowa, że zna nawet tytuł piosenki, którą przywołał. - Nie bójmy się. Zresztą piosenka, o której mówię, chyba ma taki tytuł, jeśli dobrze pamiętam. "Nie daj się", prawda? A więc nie dajmy się. Nie dajmy się podzielić. Nie dajmy się zmanipulować. Nie dajmy się zastraszyć - mówił ze sceny. Całość brzmiała nietypowo. Ciekawi jesteśmy tylko, czy Mateusz Morawiecki sam ułożył ten fragment przemówienia, czy jednak wyręczyli go w tym specjaliści od wizerunku. 

Na wypadek, gdybyście nie pamiętali piosenki Dody, która tak spodobała się Mateuszowi Morawieckiemu, poniżej zamieszczamy link do teledysku utworu. I znów, ciekawe, czy polityk wcześniej widział klip i tańczącą w nim Rabczewską, która prezentowała się w odważnych stylizacjach. 

 

Doda wcześniej mogła zawstydzić Andrzeja Dudę

Przypomnijmy, że Mateusz Morawiecki to niejedyny polityk, który jest fanem Dody. Rabczewską prawdopodobnie polubił też Andrzej Duda po tym, jak wokalistka podała mu kilka lat temu kawałek tortu. Doda była wówczas w bardzo odważnym stroju. Kiedy odwróciła się do prezydenta, było widać jej pośladki. Mina głowy państwa była bezcenna (zdjęcia znajdziecie w galerii tego artykułu). Po latach piosenkarka wróciła do tej sytuacji. - Na 25-lecie "Super Expressu" miałam swój recital. No chyba wiadomo, jak ja występuję, jak ja się ubieram i że nie jest to styl sióstr zakonnych. I był tam również zaproszony prezydent - opowiadała. Później wspomniała moment, w którym stanęła tyłem do Dudy. - I potem był krojony tort, więc ja w swoim stroju roboczym ten tort mu wręczyłam. Więc sorry, że nie umiem chodzić tyłem. Normalnie odwróciłam się i poszłam z powrotem na backstage - zdradziła Stanowskiemu.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.