Marianna Schreiber wzięła udział w "Proteście Wolnych Polaków". Na miejscu szarpanina

Marianna Schreiber jest bardzo aktywna na Instagramie. Ostatnio pokazała obserwatorom kadry z "Marszu wolnych Polaków", w którym wzięła udział. Na miejscu doszło do aktów przemocy fizycznej.

Marianna Schreiber to aktywistka, żona polityka PiS Łukasza Schreibera oraz od niedawna freak fighterka - dołączyła bowiem do federacji Clout MMA, gdzie wygrała debiutancką walkę z Moniką Laskowską. Ostatnia aktywność influencerki dotyczy jednak nie sportu, a marszu 11 stycznia zorganizowanego przez PiS. Chętni zgromadzili się przed Sejmem jako "wolni Polacy". Będąca na miejscu aktywistka relacjonowała przebieg marszu. Nie zabrakło przy tym szokującego nagrania.

Marianna Schreiber poszła na "Marsz Wolnych Polaków". W komentarzach nieprzyjemnie. Na manifestacji również

Rankiem 11 stycznia aktywistka pokazała, jak wyglądają okolice Sejmu przed protestem. Na kadrach z InstaStories widać było mnóstwo barierek. Wieczorem natomiast Schreiber dodała wymowne zdjęcie z marszu, mając na sobie czapkę z narodowymi barwami. Fotografię podpisała słowami: "Kocham moją ojczyznę. Za nią oddałabym życie".

Zobacz wideo Schreiber nie wytrzymała. Nagranie z dworca

W komentarzach pod najnowszym postem nie zabrakło krytyki. Internauci wspomnieli bowiem o "kompromitacji", "obronie oszustów" oraz o "hipokryzji". Największe oburzenie budzi jednak nie sekcja komentarzy, a nagranie z X, gdzie aktywistka pokazała szarpaninę z nocnej manifestacji. "Pierwsi prowokatorzy?" - zapytała obserwatorów. Na nagraniu nie zabrakło przemocy fizycznej i krzyków. Całą sytuację próbowały załagodzić służby porządkowe.

Marianna Schreiber jest krytykowana za udział w marszu. Jeszcze niedawno spadła na nią fala hejtu za walkę w Clout MMA. Wyjaśniła decyzję

Kontrowersyjna decyzja żony posła PiS, dotycząca udziału w Clout MMA, była szeroko komentowana w sieci. Wielu wytykało jej hipokryzję w związku z udziałem we freak fightach, gdyż wcześniej aktywistka nie popierała tego typu widowiska. - Chciałam to poznać od środka, bo na początku oceniałam to bardzo negatywnie. Kojarzyłam to z zachowaniem Gohy Magical. Mieliśmy na panelu wybitnych sportowców i samo to świadczy o tym, że pomyliłam się ze swoim osądem, wrzucając wszystkich ludzi do jednego worka. Przeprosiłam za to na panelu - wyjaśniła Schreiber w rozmowie z nami, o czym więcej przeczytacie tutaj. Po zdjęcia aktywistki zapraszamy do galerii.

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.