Boxdel wydał oświadczenie. "Poznajcie prawdę"

Boxdel, który został powiązany z pedofilską aferą youtuberów, wydał oświadczenie. Na Youtubie opublikował długie nagranie.

Od kilku dni media żyją skandaliczną aferą pedofilską związaną z popularnymi youtuberami. Sylwester Wardęga na kanale WATAHA KRULESTWO opublikował materiał, z którego wynika, że Stuu miał rzekomo wejść w relację z niespełna 13-letnią dziewczyną. Wardęga wskazał też osoby, które miały wiedzieć o poczynaniach kolegi, a wśród nich znalazł się Boxdel, włodarz Fame MMA. W materiale na YouTubie Wardęga zasugerował, że Boxdel sam miał wymieniać dwuznaczne wiadomości z fankami. Na screenach mogliśmy zobaczyć sformułowania, takie jak: "będę cię ru***ć w cycki". Oprócz tego miał uważać Stuu za "normalnego gościa" i nie spodziewał się takich doniesień na jego temat. Teraz Boxdel wydał oficjalne oświadczenie, publikując swój materiał na YouTubie.

Boxdel wydał oświadczenie

Boxdel postanowił przerwać milczenie i zabrać głos w głośnej aferze, której stał się "bohaterem". Na swoim kanale na YouTubie wrzucił długie nagranie, które nazwał "Poznajcie prawdę". We wstępie stwierdził, że nie śpi od 30 godzin, ale obiecał sobie, że nie spocznie, póki nie ujawni całej prawdy. Zaczął od sprawy Stuu. "Jeśli chodzi o moją świadomość w sprawie Stuarta i Julii, tak - byłem świadomy, że spotkał się z Julią, ale wiedziałem tylko o niej. Byłem zapewniany, że złapali się tylko na jedzenie w Manchesterze i nic więcej się nie wydarzyło. Wiedziałem tylko to, tak jak większość internetowych twórców, którzy byli na TeamSpeaku. Byłem niedojrzałym emocjonalnie chłopakiem, który osiem lat temu nie miał pojęcia, co wtedy zrobić. Byłem zakompleksionym piwniczakiem z pryszczami na twarzy (...) nie analizowałem tego pod takim kątem, jak zrobiłbym to dziś" - powiedział.

Potwierdził, że z Julią wymieniali wiadomości i stwierdził teraz, że wiadomości "były obrzydliwe" i nie chce się usprawiedliwiać, ale "wtedy panował taki żargon". W dalszej części materiału zapewnił, że sam nie umawiał się z osobami, które nie były pełnoletnie. "Nigdy nie spotkałem się z osobą poniżej 15. roku życia. Byłem durnym 19-latkiem, małolatem, który trollował, grając w gry. Nie skupiałem się w tamtym czasie nad analizowaniem tego, co mogę mówić, a czego nie. Dziś nie jestem tym samym człowiekiem. Jestem 10 lat starszym gościem. Moja mama płacze, rodzina kwituje mnie za głupie wiadomości, ja nie chcę szukać usprawiedliwień, ale biorąc pod uwagę to, co zrobiłem ja, do tego co zrobił Stuu, Gonciarz czy Gargamel, dlaczego to ja obrywam najmocniej ze wszystkich. Serce mi kur** rozpier****, bo znacie mnie, ja nie jestem złym człowiekiem. W materiale Sylwka zostałem wrzucony do tego samego worka, co Stuart. Poświęcone mi zostało półtorej minuty z trzydziestu minut. Gość, który pisał takie obrzydliwości, nagabywał, postawiony obok mnie" - podkreślił.

Olciak zabrała głos w nagraniu Boxdela

Boxdel zaprosił również Olciak, która przed kamerą opowiedziała swoją wersję wydarzeń. "Każdym na team speaku wiedział, że Michał jako admin nie pozwalał na takie akcje. Byliśmy z Michałęm w sobie bardzo zauroczeni i fakt, że dzieliły nas tylko cztery lata spowodował, że mieliśmy ze sobą bardzo dobry vibe. No finalnie nam nie wyszło. (...) Nasza prawdziwa relacja zaczęła się, gdy miałam 15 lat, a Michał miał 19. Wcześniej już sobie trochę pisaliśmy, ale nigdy klarownie nie powiedzieliśmy, ile mamy lat. Obydwoje byliśmy wtedy niepełnoletni" - podkreśliła. Boxdel zapewnił, że nigdy nie dostał od niej nagich zdjęć, jedynie "hot fotki", co Olciak określiła jako "softy". Wyznał jednak, że jedno ze zdjęć wysłał koledze, za co w trakcie nagrania postanowił ją "jeszcze raz publicznie przeprosić". Olciak stwierdziła, że "nie ma sprawy", przegadali to dawno temu, a ona "sama była głupia, że wysłała takie fotki".

"Uległam też trochę takiej narracji, że jesteś złą osobą. Ta narracja była taka, żeby zapamiętać tylko te złe chwile, ale tych dobrych chwil między nami było o wiele, wiele więcej" - powiedziała Olciak. Boxdel podkreślał dalej, że sam był małolatem. "Najłatwiej jest się wypowiadać osobom, które nie były w tych team speakach i w tych miejscach. Dosłownie pisało do mnie mnóstwo koleżanek z tamtych czasów i wszystkie są tej samej opinii, że po prostu wtedy były takie żart. I to jest bardzo ciężka sprawa do moralizowania, bo po prostu to były inne czasy" - dodała Olciak. "Kiedyś była zupełnie inna poprawność polityczna. Żartowaliśmy z takich rzeczy, że dzisiaj jakby takie żarty pojawiły się w sieci, to przecież to jest masakra" - powiedział Boxdel, który nawiązał do kabaretów. "Pewne rzeczy, pewne kwestie są adekwatne do pewnych czasów i moralizowanie ich w zupełnie innych czasach zupełnie nie ma kompletnie najmniejszego sensu" - tłumaczyła Olciak.

Olciak ujawniła kolejnego youtubera

Olciak zapewniła też, że ich żarty a krzywdzenie dzieci to dwie zupełnie inne kwestie. Zapewniła, że Boxdel nie ma nic wspólnego z krzywdzeniem dzieci. "Ludzie zrobili teraz z tego totalną aferę bez większego powodu". Na koniec Boxdel zapytał Olciak, kim był "obrzydliwy twórca". "To był Vertez. Sytuacja jest na tyle obrzydliwa, że ja miałam wtedy 13 lat, jest to jasno napisane w naszych rozmowach, gdzie pisałam 'ty masz 22 lata, bo ja normalnie to 13, a on na to, że rocznikowo 14'. To już nie jest kwestia tego, że sobie żartował, nie. On dążył do spotkania, zapraszał mnie do swojego miasta rodzinnego, w którym jeszcze mieszkał i to jest zupełnie inny poziom krzywdy niż głupie żarty. Po pierwsze musimy się nauczyć to rozróżniać. Taka osoba jak Vertez jest szkodliwa bardzo" - powiedziała Olciak, ujawniając też screeny wiadomości. Na koniec Boxdel znów nawiązał do swojej sprawy i powiedział, że nie szuka usprawiedliwienia, ale dostał za duży "wp*****l" i nie chce być w "tej samej szufladce, co Stuart".  "Jak łatwo jest zniszczyć człowiekowi życie" - powiedział. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.