Caroline Derpieński jednak nie żartowała. Podejmuje kroki prawne. Żąda 50 milionów odszkodowania

Caroline Derpieński opublikowała komunikat prasowy. Poinformowała, że sprawą reklamy napojów roślinnych z udziałem Katarzyny Nosowskiej zajął się jej adwokat. Żąda 50 milionów odszkodowania od firmy.

Konflikt między Caroline DerpieńskiPublikujKatarzyną Nosowską właśnie się zaostrzył. Przypomnijmy, że wokalistka opublikowała na instagramowym profilu reklamę produktów roślinnych, w której wcieliła się w Kate Nosauski. Fani od razu wyłapali, że Nosowska parodiuje celebrytkę Caroline Derpieński. Od tamtej pory kolejne strony sporu wypowiadają się na ten temat. Amerykańska gwiazda zabrała głos zaraz po opublikowaniu nagrania. Oświadczenie wydała także marka Danone. Celebrytka jest jednak nieugięta. Postanowiła podjąć kroki prawne.

Zobacz wideo Caroline Derpienski MIAŻDŻY Joannę Krupę. „Ja mam popularność od razu"

Caroline Derpieński żąda od Danone 50 milionów odszkodowania

Celebrytka zastanawiała się, czy podjąć kroki prawne. Twierdziła, że zrobi to tylko dla dobra dzieci. Uważa, że reklama podchodzi pod szerzenie nienawiści. Punktem zapalnym było oświadczenie Danone. Przedstawicielka marki tłumaczyła, że scenariusz nagrania leżał całkowicie w geście wokalistki. Ta wypowiedź nie spodobała się Caroline Derpieński. 12 lipca na Instagramie opublikowała komunikat prasowy. Zapowiedziała w nim, że sprawą zajął się jej adwokat. Oskarża markę Danone o naruszenie dóbr osobistych. Celebrytka żąda od firmy 50 milionów złotych z przeznaczeniem na wskazany przez Derpieński cel społeczny.

 

Karolina Korwin Piotrowska wsadza trzy grosze w dramę Nosowska-Derpieński

Korwin Piotrowska odniosła się do dramy na Instagramie. Jej reakcja wiąże się także z krytyką, która spadła na Nosowską po zamieszczeniu parodii w sieci. Według niektórych komentatorów wyśmiewanie publicznie kogokolwiek jest słabe. Jej zdaniem obrażać mogłaby się w tym przypadku tylko osoba bez poczucia humoru, a krytykowanie żartów prowadzi do cenzury. "Czytam o tym i tak sobie myślę, że jeszcze chwila a specjalne dekrety państwowe i medialne albo i działające na mieście, uzbrojone w pały, oddziały jedynie słusznych rewolucyjnych hunwejbinów będą decydować o tym, z czego można i wypada się śmiać, a z czego już nie. Co jest zabawne a co nie" - pisała na Instagramie dziennikarka.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.