Amanda Bynes jeszcze dekadę temu była uważana za jedną z najbardziej obiecujących i popularnych młodych gwiazd w Hollywood. Widzowie polubili ją dzięki występom w takich filmach jak: "Siostrzyczki", "Czego pragnie dziewczyna" czy "Ona to on". Ostatni raz na dużym ekranie pojawiła się jednak w 2010 roku w filmie "Łatwa dziewczyna". Pasmo sukcesów przerwały problemy zdrowotne. W ostatnim czasie aktorka trafiła do szpitala psychiatrycznego, po tym jak spacerowała nago po ulicy. Z najnowszych doniesień wynika, że już opuściła placówkę.
Amanda Bynes wciąż zmaga się z problemami natury psychicznej. Jak podaje portal TMZ celebrytka wyszła już jednak ze szpitala psychiatrycznego. Specjaliści przygotowali jej plan dotyczący zdrowia i bezpieczeństwa, któremu teraz ma być poddana. Źródła portalu informują, że Bynes wymeldowała się ze szpitala w piątek 30 czerwca, po niemal dwutygodniowym pobycie. Lekarze mieli uznać, że podjęła wystarczające próby, żeby teraz mogła już samodzielnie funkcjonować.
Według informacji portalu TMZ Amanda Bynes podda się teraz leczeniu ambulatoryjnemu, z codziennymi wizytami u lekarza. Będzie też monitorowana, żeby upewnić się, że codziennie przyjmuje przepisane jej leki. Wiadomo też, że to Amanda sama zadzwoniła po pomoc 17 czerwca. W rozmowie z przedstawicielami medycznymi wyznała, że jest w niebezpieczeństwie i boi się, że może zrobić sobie krzywdę.
Marcin Hakiel przyznał, że stracił prawo jazdy. Wyjawił, jak do tego doszło
Pomylili Trumpa z... Tuskiem w tekście o papieżu. Zabawna wpadka szybko stała się hitem w sieci
Takie pytania w "Milionerach" nie zdarzają się często. Pan Maciej z Lubartowa nie krył zaskoczenia
Miszczak krótko o Hołowni. Był lepszym prowadzącym czy politykiem?
Tyle Doda otrzymywała za występy w Teatrze Buffo. Kwota może zaskakiwać
Nie żyje Elżbieta Terlikowska. Miała 79 lat. "Silna kobieta - nigdy nie owijała w bawełnę"
Aktorka oskarża Katy Perry o napaść seksualną. Jest oświadczenie przedstawicieli piosenkarki
Dorota Wellman nie oszczędziła hejtera. Odwiedziła go w miejscu pracy. "Płakał"
Miszczak nie miał litości dla Chajzera. Ostre słowa? Mało powiedziane