Popek oburzona tym, co zrobił kelner. Opisała, jak się zachował wobec niej

Anna Popek opisała sytuację, z którą niedawno miała do czynienia. Prezenterka poczuła się wyraźnie zniesmaczona tym, że w jednej z restauracji kelner zwracał się do niej po imieniu. Uznała to za wyjątkowo niegrzeczną formę komunikacji. Jak widać, skracanie dystansu nie jest w jej stylu.
Anna Popek
Fot. KAPiF

Z instagramowego konta Anny Popek dowiedzieliśmy się o nieprzyjemnej sytuacji, która ją spotkała. Gospodyni "Pytania na śniadanie" wyjawiła, że poczuła się niezręcznie, gdy kelner jednej z restauracji zwracał się do niej po imieniu. Mężczyzna bronił się odgórną polityką firmy, jednak i tak nie był w stanie przekonać do swoich racji popularnej dziennikarki. Wizyta w lokalu zamiast odprężenia przyniosła niepotrzebny niesmak.

Zobacz wideo Anna Popek komentuje wywiad Michała Olszańskiego. "Powściągliwość w naszym zawodzie jest wskazana"

Anna Popek skrytykowała zachowanie kelnera. Przyczyniła się do tego polityka restauracji

Anna Popek to jedna z tych kobiet, które lubią dzielić się swoim życiem prywatnym. Na instagramowym koncie prezenterki pojawiły się materiały dotyczące wizyty w jednej z restauracji. Tym razem zdobyła się na szczerość i nie przebierała w słowach. Dostało się kelnerowi. Poszło o, niepotrzebne zdaniem dziennikarki, skracanie dystansu. Mężczyzna zwracał się do Popek na "ty".

Zapytałam, czy on tak do wszystkich się zwraca, na co usłyszałam, że taka jest polityka firmy. Ciekawa ta polityka - wydawało mi się, że w karmieniu ludzi chodzi o to, aby klient był najedzony i zadowolony, a nie, żeby musiał się zgadzać na jakieś nowe, niegrzeczne formy komunikacji. Chyba że chodzi o co innego? - wyznała Anna Popek.
 

Anna Popek ceni Amsterdam. Dzięki tamtejszej obsłudze czuła się jak dama

Dla kontrastu prezenterka opowiedziała o wizycie w jednej z zagranicznych restauracji. Podczas pobytu w Amsterdamie czuła się naprawdę dobrze. Zdaniem kobiety tamtejsza obsługa jest na naprawdę wysokim poziomie. Tam nikt nie zwracał dystansu. Mało tego - Popek była tam nazywana damą. "W Amsterdamie, mieście światowym i liberalnym, pracownik przystani portowej zwracał się do mnie per "lady". Było to bardzo miłe i eleganckie i choć łódka, którą płynęliśmy po kanałach, była nieduża i skromna, to poczułyśmy się jak damy" - dodała Anna Popek.

Więcej o: