Jeremy Renner na początku stycznia doznał wielonarządowych obrażeń ciała po tym, jak wpadł pod pług śnieżny. Aktora wspierają nie tylko tysiące fanów na całym świecie, ale - co oczywiste - rodzina. Wśród jej członków jest też bardzo, bardzo dumny z wujka siostrzeniec.
Aktor powoli wraca do zdrowia, ale powrót do pełnej sprawności zajmie mu jeszcze długie miesiące, jeśli nie lata. W takiej sytuacji bardzo pomocne są nawet drobne gesty - takie, jak ten list od kuzyna.
Mam ogromne szczęście, bo mój wujek to Hawkeye [ktury] jest pierwszym z Avengersów). I mam też ogromne szczęście, bo mój wujek żyje po wypadku - napisał z ortograficznym błędem chłopiec.
Zdjęcie listu z krótkim dopiskiem od Jeremy'ego Rennera znalazło się w jego mediach społecznościowych.
Kocham tego małego człowieka <3
Aktor może liczyć na wsparcie naprawdę dużej rodziny. Ma trójkę biologicznego rodzeństwa, ale również kilkoro braci i siostry z innych związków swoich rodziców. Kiedy w 2011 roku miał już ponad 40 lat, jego ojcu urodziło się kolejne dziecko, o czym Jeremy z rozbawieniem poinformował:
Mój ojciec nadal udowadnia, że jeszcze nie skończył. Mam 40 lat i... sześciomiesięcznego brata.
Po styczniowym wypadku przy aktorze gromadziła się wspierająca go rodzina. Dopiero niedawno opuścił szpital, jednak czeka go wieloetapowa rehabilitacja. Renner miał złamanych ponad 30 kości, ciężkie obrażenia wewnętrzne. Po tym, jak przewieziono go po wypadku do szpitala, lekarze nie byli pewni, czy przeżyje - jego stan określano jako krytyczny.
Małysz wspiera WOŚP. Rok temu zagotował się, gdy usłyszał, co o nim napisali dziennikarze
Jabłczyńska gorzko o karierze prawniczej. "Jest to nieopłacalne życiowo"
Ksiądz nie chce być leczony sprzętem od WOŚP. Prawniczka wszystko wyjaśnia
Syn Seweryna nie mówi już po polsku. Tak zwraca się do znanego ojca
Owsiak zdradził, jak mieszka. Takie nieprzyjemności go spotykają
Mann wbija szpilę Nawrockiemu. "Tchórzliwy prezydent". Dalej jeszcze mocniej
Damięcka pokazała grafikę na WOŚP. W komentarzach poruszenie
Bartosz Obuchowicz w szczerym wyznaniu na temat choroby. "To mnie przeraziło"
Annę Popek "atakują czerwone serduszka". Gorzko oceniła WOŚP. "Pomaganie to wybór, a nie przymus"