Aleksandra Domańska wstawiła przejmujące zdjęcie. Cały brzuch w opatrunku. "Nie jesteś sama"

Aleksandra Domańska po krótkiej przerwie od publikowania w sieci postanowiła wrócić na Instagram. Najnowszy post zapadnie w pamięć wielu fanom.

Aleksandra Domańska swą popularność zawdzięcza produkcji "O mnie się nie martw". Kolejne propozycje aktorskie przyszły do niej bardzo szybko, ale fanów i tak najbardziej ciekawi to, co słychać w życiu prywatnym aktorki. A od niedawna jest mamą małego Ariela. Domańska niedawno wystąpiła z nim w głośnej sesji zdjęciowej. Po ponad miesięcznej przerwie aktorka postanowiła wrócić do mediów i wstawiła przejmujący post.

Zobacz wideo Aleksandra Domańska zamyka konto na Instagramie

Aleksandra Domańska zaniepokoiła fanów. Szczery post

Domańska wyznała pewien czas po porodzie, że rozstała się z ówczesnym partnerem i jest samodzielną matką. W najnowszym poście widzimy aktorkę w kolorowym staniku i jeansach. Uwagę zwraca coś, co przypomina opatrunek lub  pas uciskowy na brzuchu. Co się stało? Domańska napisała enigmatycznie:

Wstała. Była w remoncie. W procesie entropii, dezorganizacji systemu, pogłębiającym się chaosie, psychologicznej dezintegracji. Kiedy proces entropii w końcu wyhamowuje, przeradza się w proces samouporządkowania - emergencji. Codziennie powtarzał jej: nie jesteś jedyna, która przechodzi taki moment. Nie jesteś jedyna. I ta świadomość, że nie jest sama taka połamana i w remoncie, to był balsam na bolące kości, nerwy, zwoje, serce. Zostało jeszcze trochę czasu, żeby zająć się tą ruinką. Idzie wiosna.
 

Fani natychmiast dodali jej otuchy:

I to jest piękne w tych naszych ciałach, że potrafią się podnieść i wyremontować z prawie każdej ruiny. Bądźmy im za to wdzięczni.
Ola, czekałam na tego posta. Wiedziałam, że on się pojawi. Witaj z powrotem.
Nie jesteś sama.

Miejmy nadzieję, że wkrótce wszystko się ułoży. Nie wiemy, z czym dokładnie miała do czynienia aktorka.

Zobacz też: "Warszawianka Roku". Elegancka Hyży, Domańska z głębokim dekoltem. Była też Kurdej-Szatan

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.