Mama Ginekolog wróciła do łask u pracodawcy. Teraz nazywana jest "wizytówką szpitala". "Wstyd"

Mama Ginekolog na brak atrakcji nie narzeka. Popularna influencerka po aferze dotyczącej przyjmowania pacjentek poza kolejką mogła spodziewać się reprymendy od Narodowego Funduszu Zdrowia. Została jednak okrzyknięta "wizytówką szpitala".

"Odpoczynek" od Mamy Ginekolog okazał się stosunkowo krótki. Influencerka, która przyznała, że po godzinach pracy przyjmowała w gabinecie lekarskim znajomych i rodzinę stała się "wizytówką szpitala". Internauci nie kryją oburzenia.

Zobacz wideo Ida Nowakowska o aferze z Mamą Ginekolog: Wszyscy powinni być traktowani tak samo

Mama Ginekolog nazwana "wizytówką szpitala". Internauci się wściekli

Jeszcze niedawno wydawało się, że Mama Ginekolog będzie chciała odpocząć od internetu nieco dłużej. Influencerka postanowiła zniknąć zaraz po tym, gdy wyszło na jaw, że przyjmuje w swoim gabinecie znajomych i rodzinę poza kolejnością, po godzinach pracy. W ostatnim wpisie przed przerwą lekarka zachowała się wyjątkowo dyplomatycznie.

Odniosę się do tego tematu, ale jak sprawa będzie już wyjaśniona. Trudno by było, żebym teraz się odnosiła. Co więcej, duża część elementów tej sprawy to jest tajemnica lekarska. To nie jest tak, że nie chcę wam powiedzieć, tylko na ten moment nie za bardzo mogę - napisała na swoim instagramowym koncie Mama Ginekolog.

Po kolejkowej aferze Sochacki-Wójcicka wróciła ze zdwojoną siłą. Jeszcze niedawno głośno mówiło się o tym, że może zostać ukarana, a w grę wchodziło nawet utracenie prawa do wykonywania zawodu. Nic bardziej mylnego. Obecnie Mama Ginekolog została ogłoszona przez Uniwersyteckie Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka WUM "wizytówką szpitala".

 

Internauci nie kryją oburzenia z powodu takiego obrotu sytuacji:

Pokazaliście właśnie, gdzie macie to, co wyrabia jedna z tych waszych wizytówek. Wstyd. 
Wizytówka?! Czyli śledztwo pozamiatane pod dywan rozumiem, skoro to wasza wizytówka? Ręka rękę myje…
Rozumiem, że pani Nicole się upiekło, szkoda gadać.

Przypominamy, że po tym, jak wybuchła afera, na stronie Uniwersyteckiego Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego ukazało się obszerne oświadczenie prezesa zarządu prof. dr hab. Tomasza Kuczura. Sprawa miała być wyjaśniania. Więcej przeczytacie tutaj.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.