Modowy eksperyment ministerki kultury na Fryderykach. Stylistka mówi o chaosie

Stylizację Marty Cienkowskiej na Fryderykach trudno było przeoczyć. Hit czy kit? Swoją opinią w rozmowie z Plotkiem podzieliła się stylistka Ewa Rubasińska-Ianiro.
Marta Cienkowska
KAPIF.pl / KAPIF.pl

Gala rozdania Fryderyków jak co roku była nie tylko świętem muzyki, lecz także wielkim pokazem mody. Na czerwonym dywanie 25 maja nie brakowało odważnych i efektownych stylizacji, jednak szczególną uwagę przyciągnęła kreacja ministerki kultury Marty Cienkowskiej. Polityczka postawiła na wyrazisty look, obok którego trudno było przejść obojętnie. O ocenę tej nietuzinkowej stylizacji poprosiliśmy stylistkę Ewę Rubasińską-Ianiro.

Zobacz wideo Pniewski przyjrzał się stylowi Lewandowskiej. "Brakuje mi..."

Marta Cienkowska zaszalała na Fryderykach? Stylistka nie ma wątpliwości: Stylizacja nie zbudowała autorytetu

Ekspertka w rozmowie z Plotkiem zwróciła uwagę, że w przypadku osób publicznych moda przestaje być wyłącznie prywatną sprawą. - Kiedy reprezentujemy tylko siebie, modowe eksperymenty bywają prywatną sprawą. Ale kiedy jest się ministrem kultury, wizerunek przestaje być wyłącznie ubraniem, a staje się komunikatem o estetyce, wyczuciu i kulturze wizualnej - podkreśliła stylistka.

Jak zaznaczyła Rubasińska-Ianiro, sama idea stylizacji była zgodna z aktualnymi trendami. Problemem okazało się natomiast zachowanie proporcji. - Oversize jest jak mocne polityczne wystąpienie - wymaga kontroli i profesjonalnego przygotowania. Bez proporcji bardzo szybko zamiast nowoczesności pojawia się efekt przypadkowej bryły - oceniła.

Według stylistki duży wzór i szeroki fason zaczęły ze sobą konkurować, przez co całość optycznie powiększyła sylwetkę ministerki kultury. - Stylizacja nie zbudowała figury ani autorytetu, tylko przykryła osobę. A w komunikacji wizerunkowej to jeden z największych błędów: kiedy ubranie wchodzi do pomieszczenia szybciej niż człowiek - wyjaśniła ekspertka.

Oto element, który uratował całość

Na tym jednak nie koniec uwag stylistki do kreacji Marty Cienkowskiej. Według niej zabrakło również odpowiedniego wykończenia całego looku. Szczególnie uwagę zwróciło obuwie, które nie zrównoważyło mocnej, obszernej góry stylizacji. - Przy tak wyrazistej formie potrzebny był element, który ustabilizowałby proporcje sylwetki - bardziej zdecydowane buty albo mocniejsze zaznaczenie konstrukcji stroju. Bez tego całość sprawiała wrażenie niedopracowanej - powiedziała.

Mimo krytycznych uwag Rubasińska-Ianiro dostrzegła jednak mocne strony wizerunku Cienkowskiej. Jak podkreśliła, ostateczny odbiór uratowały detale niezwiązane bezpośrednio z samą kreacją. - Na szczęście są rzeczy, których żadna źle dobrana stylizacja nie jest w stanie całkowicie przykryć: świetna fryzura, ciepły uśmiech i bardzo dobra energia pani minister. I to one finalnie uratowały cały przekaz - podsumowała.

Więcej o: