Do kolizji drogowej z udziałem Jerzego S. doszło 17 października ubiegłego roku. Aktor zahaczył o kierowcę motocyklu, który następnie zajechał mu drogę. Na miejsce zdarzenia wezwano policję, a badanie alkomatem wykazało, że Jerzy S. miał 0,7 promila w wydychanym powietrzu. W grudniu ubiegłego roku do krakowskiego sądu został wysłany akt oskarżenia przeciwko aktorowi za jazdę pod wpływem alkoholu. Za ten czyn grozi mu od kary grzywny do dwóch lat pozbawienia wolności.
Oskarżony nie stawił się w sądzie 1 marca, obecny był za to motocyklista, który uczestniczył w kolizji z samochodem kierowanym przez Jerzego S. Mężczyzna rozmawiał z reporterami i przyznał, że od momentu zdarzenia nie czuje się najlepiej.
Mam paraliż w lewej dłoni, w ostatnich miesiącach funkcjonuję tylko dzięki antydepresantom - cytuje pana Sławomira Onet.
Motocyklista uważa też, że podczas śledztwa doszło do nieprawidłowości, a z nagrania sytuacji z 17 października zniknął ważny moment.
Nie ma na nim samego momentu kolizji. Wycięta jest także ścieżka dźwiękowa, na której słychać moment uderzenia - relacjonuje.
Mężczyzna podkreśla, że całe nagranie chce udostępnić mediom, chociaż w brutalny sposób próbowano go rzekomo odciągnąć od tego pomysłu.
Dwóch mężczyzn powiedziało, że jeśli udostępnię nagranie z wypadku, będę miał kłopoty. Mieli ze sobą broń - twierdzi.
Jak relacjonuje Onet, prokuratura zaprzecza doniesieniom mężczyzny. Prokurator Bartłomiej Legutko podkreśla, że nagranie dostarczył pełnomocnik motocyklisty i nie doszło w nim do żadnych manipulacji.
Zapewniam, że zawiera niezmanipulowany obraz, bo został zabezpieczony przez biegłego z oryginalnego nośnika. Zawiera dźwięk, jest w kolorze, osobiście je odtwarzałem i nie było wcześniej żadnych uwag - tlumaczy.
Prokurator dodał także, że uczestniczący w kolizji pan Sławomir w postępowaniu Jerzego S. o prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu występuje jako świadek, a nie jako poszkodowany. Zaznaczył jednak, że w sprawie wyodrębniono także inne postępowanie.
W nim ma uprawnienia strony - mówi Legutko.
Po kolizji z udziałem Jerzego S. w mediach pojawiały się doniesienia, że aktor próbował zbiec z miejsca wypadku. Prokurator wyjaśnia, że taka sytuacja nie miała miejsca, ponieważ aby doszło do ucieczki, musi dość do wypadku, czyli naruszenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, a jej uczestnik musi doznać obrażeń.
Motocyklista obrażeń nie doznał - dodaje.
Jerzy S. przyznał się do winy i zadeklarował chęć pełnej współpracy z organami.
Ralph Kamiński nie gryzł się w język w restauracji Gessler. "Czy pani czupiradło jest tutaj dzisiaj?"
Dzieci Lubomirskiego i Kulczyk na salonach. Tak wyglądają księżniczka Weronika i książę Jeremi
Boczarska nie jest zadowolona z udziału Natsu w "Tańcu z Gwiazdami". "To dla niej ujma"
Rzecznik prokuratury reaguje po oświadczeniu Agnieszki R. Tak wyjaśnił sprawę
Niebywałe sceny na rozprawie rozwodowej Kubickiej i Barona. "Sandra, przestań. Nie rozmawiam z tobą!"
Przyczepili się do wagi Krupińskiej. Jasno odpowiedziała hejterom
Córka Zygmunta Solorza jest miliarderką. Mało kto wie, czym się zajmuje
Hillary Clinton zeznawała w sprawie Epsteina. Wyszło na jaw, co powiedziała
Była Barona podarowała prezent jego (jeszcze) żonie. To jej wysłała