Irena Santor nie wytrzymała. Chce odejścia PiS od władzy. "Marzę, że dożyję tego"

Irena Santor rzadko zabiera głos, ale tym razem musiała skomentować słowa Jarosława Kaczyńskiego. Piosenkarka nie gryzła się w język. Jej wypowiedź daje do myślenia.

Irena Santor jest niewątpliwie jedną z największych dam polskiej sceny muzycznej. Wokalistka unika skandali, a o kolegach i koleżankach z branży zawsze wypowiada się w samych superlatywach. Piosenkarka stroni także od zabierania głosu w tematach politycznych, ale tym razem stwierdziła, że miarka się przebrała. Irenę Santor bardzo zabolały ostatnie wypowiedzi na tematy kobiet, które padły ze strony Jarosława Kaczyńskiego. Artystka nie ukrywa, że czeka na "wiatr zmian", który sprawi, że będzie się żyło w kraju nad Wisłą zdecydowanie lepiej.

Polecamy: Monika Olejnik skwitowała refleksje Jarosława Kaczyńskiego na temat alkoholu wśród kobiet. W punkt!

Zobacz wideo Ustawa Lex pilot będzie miała wpływ na wybory? Pytamy posłankę Lubnauer

Irena Santor nie wytrzymała. Tak skomentowała krzywdzące słowa Kaczyńskiego 

Irena Santor jest laureatką nagrody z okazji 40 lat wydawania "Wprost". Z tej okazji udzieliła gazecie obszernego wywiadu. Ku zaskoczeniu wielu, artystka skrytykowała to, co się dzieje obecnie w Polsce. Nie kryła także, że czeka aż nadejdzie lepszy czas społeczno-polityczny w naszym kraju.

Coraz więcej jest skandali, które nie mieszczą się w głowie. Marzę, że przyjdzie wiatr zmian i dożyję tego - podkreśliła piosenkarka.

Następnie Santor skomentowała kontrowersyjne słowa Jarosława Kaczyńskiego. Chodziło o wypowiedź, w której prezes PiS na spotkaniu z mieszkańcami Ełku postanowił przedstawić własną teorię na temat powodu spadku dzietności w Polsce. Jego zdaniem przyczyną tego zjawiska jest spożywanie nadmiernej ilości alkoholu przez młode kobiety.

Zobacz również: Jarosław Kaczyński ukarany za "dawanie w szyję". Najwyższa możliwa kara

To, co się u nas wyrabia z kobietami, to już nie tyle zuchwalstwo, co zimne kretyństwo. Jeśli ktoś ośmiela się sugerować w swojej wypowiedzi, że za niż demograficzny winne są kobiety, bo "dają w szyję", to zwykła nikczemność. I w dodatku co to za język - zakończyła.

Trudno nie zgodzić się ze słowami Ireny Santor

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.