Prawniczka o Mamie Ginekolog i przyjmowaniu poza kolejką. Mówi o "łamaniu zasad kontraktu" [PLOTEK EXCLUSIVE]

Wypowiedź Mamy Ginekolog na temat przyjmowania znajomych po godzinach pracy w gabinecie NFZ, wywołała burzę w sieci. Zapytaliśmy o opinię prawniczkę w ochronie zdrowia Patrycję Pieszczek-Bober.

Od kilku dni w mediach głośno jest o Mamie Ginekolog. Jej wyznanie o przyjmowaniu znajomych w gabinecie na NFZ poza kolejką oburzyło internautów. W sprawę zaangażowali się prawnicy, a jedna z influencerek napisała skargę do Izby Lekarskiej. Poprosiliśmy o zabranie głosu prawniczkę w ochronie zdrowia Patrycję Pieszczek-Bober.

Zobacz wideo Mama Ginekolog nie zdała egzaminu na specjalizację

Prawniczka w ochronie zdrowia o aferze z Mamą Ginekolog

Nicole Sochacki-Wójcicka znana jako Mama Ginekolog to ginekolożka robiąca karierę również jako influencerka. Lekarka ma już na koncie kilka internetowych dram, jednak tym razem może mieć do stracenia nieco więcej niż obserwujących na Instagramie. Sochacki-Wójcicka podczas instagramowego live'a przyznała bowiem, że w wolnym czasie przyjmuje znajomych i rodzinę w gabinecie prowadzonym na NFZ, tłumacząc, że jest to sposób na "skrócenie kolejki". Dodała także, że nie widzi w tym nic złego, a taka praktyka powszechna jest na całym świecie. Zapytaliśmy Patrycję Pieszczek-Bober prawniczkę w ochronie zdrowia, co sądzi o tej sprawie.

Prawniczka w rozmowie z Plotkiem wytłumaczyła, że każdy lekarz, który ma umowę z NFZ, musi przesyłać harmonogram pracy, w którym wykaże, w jakich godzinach udziela świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Jeśli chodzi o używanie sprzętu po godzinach pracy, to tę kwestię wyjaśnia regulamin pracy, który w każdej placówce jest inny. Także tutaj trudno stwierdzić, czy jest to działanie niezgodne z prawem.

Każdy podmiot leczniczy mający umowę z NFZ musi zgłosić do niej harmonogram pracy, w którym wykaże, w jakich godzinach udziela świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Udzielanie w tym czasie świadczeń poza ustaloną kolejką oczekujących jest łamaniem zasad kontraktu z NFZ oraz naruszeniem praw pacjenta. Istotne jest tutaj, w jakich godzinach ten sprzęt czy gabinet powinny być przeznaczone do udzielania świadczeń na NFZ, a nie czy ten konkretny lekarz jest już po pracy (aby nie doszło do sytuacji blokowania gabinetu innej osobie, która ma udzielać świadczeń w ramach NFZ). Jeśli chodzi o przebywanie na terenie zakładu pracy po godzinach swojej pracy czy używanie sprzętu należącego do pracodawcy, to kwestie te powinny zostać uregulowane w regulaminie pracy. Bez zapoznania się z regulaminem trudno stwierdzić, czy w tym konkretnym przypadku to było działanie zgodne z prawem, czy też nie.

Patrycja Pieszczek-Bober dodała także bardzo istotną kwestię.

Takie przyjmowanie dodatkowych osób nie może wpływać negatywnie na listę oczekujących. Czas oczekiwania na wizytę osób, które normalnie zapisały się na termin, nie może się z tego powodu wydłużyć.

Prawniczka odniosła się także do skargi do Izby Lekarskiej złożonej na Nicole Sochacki-Wójcicką. Nie jest pewna, czy informacje oparte o relacje na Instagramie lekarki, będą uznane za wiarygodne.

Skarga skierowana do Izby Lekarskiej oparta jest na relacji na Instagramie samej lekarki. Postępowanie na podstawie skargi wszczyna się wtedy, kiedy otrzymane informacje zostaną przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej uznane za wiarygodne. Trudno jednoznacznie przesądzić, jak będzie w tej sytuacji.

Zobaczymy, jak sprawa się potoczy dalej i czy Mama Ginekolog poniesie konsekwencje.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.