Grubson to raper, którego naprawdę ciężko nie lubić. Znany jest nie tylko z wielkich hitów takich jak: "Na szczycie", "Naprawimy to" czy "Spiesz się powoli", ale też z ogromnego poczucia humoru i dystansu do samego siebie. Swego czasu artysta opowiedział jednak publicznie historię, która mrozi krew w żyłach.
Raper o zdarzeniu, które tylko z pozoru jest śmieszne, opowiedział w programie "Kuba Wojewódzki". Zdradził, że stracił opuszki palców jednej dłoni w wieku zaledwie pięciu lat.
Moja matka myła klosz z moim bratem na balkonie i były drzwi otwarte. Ja się bawiłem jakąś zabawką. I był przeciąg. I matka krzyczy: Zamknij te drzwi, bo tu młody się bawi. No i on zamiast zamknąć normalnie, to tak przymknął tylko. No i mama akurat skończyła myć i idzie w stronę drzwi. I te drzwi się otwierają, ja to widzę, że jest przeciąg. Ja się bałem, że te drzwi uderzą mamę i myślałem, że ją uratuję. I wsadziłem paluszki małe do drzwi.
Na koniec Grubson przyznał, że tak naprawdę sam zawinił najbardziej.
Wystraszyłem się. Jakbym zostawił je, to spoko. Ale wyciągnąłem je, więc wyrwałem sobie je tak naprawdę sam. Jak wracałem ze szpitala, to pamiętam, że matka znalazła właśnie te opuszki.
Grubson o życiu prywatnym mówi wyjątkowo rzadko. Wiadomo jednak, że jest w szczęśliwym związku małżeńskim z Anną. Para wychowuje syna i córkę. Swego czasu raper wyznał, że dzieci nauczyły go cierpliwości, pokory i szczerości.
Afera wokół Doroty R. Prokuratura wystosowała akt oskarżenia wobec piosenkarki
Doda mówiła o braku podstaw do zabezpieczenia majątku. Jest komentarz rzecznika prokuratury
Szefowa TVN reaguje na odejście Dowbora. "Odważnie..."
Już wiadomo, kto weźmie w obroty Szmajkowskiego w "TzG"? To znany tancerz!
Miała zostać drugą Beatą Kozidrak. Jeden dramat przekreślił jej wielką szansę
Mama Ginekolog ma metodę na nieposłuszeństwo synów. Mówi o "więzieniu dla dzieci"
Katarzyna Cichopek niczym nimfa wodna. Internauci nazwali ją "petardą"
Popularny satyryk w "Tańcu z gwiazdami". Znamy szczegóły zza kulis!
Duda poszedł wypolerować swoje Porsche i się zaczęło. Pracownicy warsztatu teraz się tłumaczą. "To jest chore"