W sobotnim wydaniu "Dzień dobry TVN" Filip Chajzer i Małgorzata Ohme rozmawiali z gościem, który zajmuje się woltyżerką. Podekscytowany prezenter ochoczo zabrał się do wykonywania ćwiczeń na urządzeniu akrobatycznym. Gdy wszedł na podwyższenie zauważył jednak sporą ilość kurzu na suficie. Bez chwili zastanowienia stwierdził, że niezbędna będzie pomoc Małgorzaty Rozenek.
Przypomnijmy, że Małgorzata Rozenek niedawno spełniła zawodowe marzenia i zostało jedną z prowadzących "Dzień dobry TVN". Jej medialne początki wiążą się jednak z programem "Perfekcyjna Pani Domu", w którym była ekspertką od domowych porządków. W każdym odcinku celebrytka udzielała praktycznych porad dotyczących sprzątania i wykonywała słynny "test białej rękawiczki". Kurz w studiu przypomniał Filipowi Chajzerowi o tym fakcie.
Ale mamy tu nakurzone. Perfekcyjna przyjdzie... Ach, ona jest już u nas. Małgosiu, przyjdź z rękawiczką następnym razem - powiedział Filip Chajzer.
Małgorzata Ohme próbowała przywołać rozbawionego prezentera do porządku, ale ten po raz kolejny nawiązał do Małgorzaty Rozenek. Tym razem użył słynne zdanie z programu "Azja Express", które zirytowana celebrytka powiedziała w kierunku Radosława Majdana.
Gosia, jeszcze raz cię zacytuję - nie mów do mnie teraz - zażartował Filip Chajzer.
Żart prowadzącego wyjątkowo spodobał się Małgorzacie Ohme, która nie mogła powstrzymać się od śmiechu. Zabawne?
Więcej zdjęć Filipa Chajzera znajdziesz w galerii na górze strony.
Szokujące słowa Woydyłło o Świątek. Psycholog: Przekroczenie granic
Spojrzała na najnowszą stylizację Nawrockiej. "Subtelnie podkreśla rolę gospodyni"
Flagowy okręt Polsatu tonie? "Taniec z gwiazdami" ma problem, którego nie da się dłużej ignorować
Kolejna rewolucja w Polsacie. Po 15 latach z anteny znika "dziecko" Solorza
Był uzależniony od alkoholu i pornografii. Pomógł mu Bóg. "Jedno zdanie uratowało mi życie"
Klaudia El Dursi otworzyła drzwi do swojej willi. Czaruje fanów "beżowym królestwem"
Miała śmiertelnie potrącić Polkę przed klubem w Londynie, a teraz stanęła przed sądem. Wiadomo, co się wydarzyło
Aleksandra Sarna: Pokazywali mnie palcem na ulicy i mówili: O, to ta gruba z "Rozmów w toku"
Kiedy pierwszy raz zabił, miał 17 lat. "Wampir z Krakowa" twierdził, że "zadawanie bólu jest dziełem sztuki"