Młynarskiej "ręce opadły" po obejrzeniu netfliksowej "Lalki'. "To nie jest adaptacja"

Paulina Młynarska dołączyła do grona krytyków netfliksowej adaptacji "Lalki" Bolesława Prusa. Dziennikarka podzieliła się w mediach społecznościowych swoimi przemyśleniami po seansie.
Paulina Młynarska, Sandra Drzymalska
Fot. KAPiF, screen Netflix

Netfliksowa adaptacja "Lalki" Bolesława Prusa miała swoją premierę 16 września. W zaledwie kilka dni zdążyła zebrać już setki recenzji. Jak możemy z nich wywnioskować, produkcja w reżyserii Pawła Maślony mocno podzieliła odbiorców. Do grona krytyków zalicza się Paulina Młynarska, która w sieci postanowiła zabrać głos i ocenić serial.

Zobacz wideo "Lalka" - serial od Netfliksa [ZWIASTUN]

Paulina Młynarska obejrzała netfliksową "Lalkę". "Oczy zachodziły mgłą niedowierzania"

Na starcie recenzji Młynarska postanowiła podzielić się zaletami produkcji. Nie kryła, że bardzo spodobała się jej gra aktorska oraz kostiumy. "Oglądałam życzliwie, ponieważ dobrze życzę polskim twórcom i polskiej kulturze. Uważam też, że mamy w Polsce fenomenalnych aktorów, bijących na głowę niejedną szkołę aktorską w różnych miejscach Europy. To prawdziwa plejada wspaniałych artystek i artystów. I nie inaczej jest w 'Lalce'" - przekazała w nowym wpisie w mediach społecznościowych. 

"Pierwsze, co mnie uderzyło, to absolutnie przepiękne, wybitne kostiumy Doroty Roqueplo oraz fenomenalne aktorstwo. Niestety, w miarę oglądania ręce opadały mi coraz niżej, zaś oczy zachodziły mgłą niedowierzania" - dodała dziennikarka. W dalszej części Młynarska wypunktowała wszystkie aspekty serialu, które nie do końca trafiły jednak w jej gusta.

 

"Prus został tutaj potraktowany instrumentalnie". Paulina Młynarska nie przebiera w słowach, oceniając "Lalkę"

Młynarska zaznaczyła w swoim wpisie, że nie spodobała się jej głównie odmieniona fabuła serialu. Jej zdaniem, nie miał on dużo wspólnego z oryginalnym dziełem Prusa. "Nie chcę być zjadliwie złośliwa, więc postaram się ująć rzecz możliwie kulturalnie i łagodnie: zmiany wprowadzone w scenariuszu nie są zmianami wynikającymi z adaptowania powieści na potrzeby współczesnego serialu. To jest napisanie tej historii od nowa, z wykorzystaniem tytułu należącego do wielkiej klasyki polskiej literatury oraz imion i nazwisk doskonale znanych nam bohaterów i bohaterek" - przekazała na Instagramie.

Gdyby ten serial nie powstał pod szyldem 'Lalki' i Prusa, nie miałabym z nim problemu. Obejrzałabym go jak jeden z wielu polskich seriali, stwierdziła, że mi się podobał albo nie, co w gruncie rzeczy nie ma większego znaczenia

- wyjaśniła Młynarska, żartując nawet na koniec, że kolejny sezon serialu mógłby wydarzyć się już gdziekolwiek indziej. "Mam jednak poczucie, że Prus został tutaj potraktowany instrumentalnie. Jego nazwisko, tytuł powieści i jej bohaterowie posłużyli jako marka, mająca nabić oglądalność. Bo to nie jest adaptacja 'Lalki'. Rozumiem natomiast, że kolejny sezon serialu będzie się już rozgrywał na Dzikim Zachodzie. Skoro Izabela Łęcka może dostać w mordę i wziąć w żyłę, wszystko jest możliwe!" - podsumowała dziennikarka.

Więcej o: