Piotr Kupicha o państwowej ochronie zdrowia. Szczerze powiedział, co myśli

Piotr Kupicha, lider zespołu Feel, niedawno przeszedł poważny zabieg ortopedyczny. Muzyk przyznał, że po raz pierwszy zdarzyło mu się leżeć na operacyjnym stole. Po wszystkim podzielił się opinią na temat jakości usług świadczonych przez państwową służbę zdrowia.

Piotr Kupicha i jego koledzy z zespołu Feel świętują aktualnie 15-lecie spektakularnego sukcesu. W sierpniu 2007 roku grupa z zaledwie dwuletnim stażem zdobyła na sopockim festiwalu Bursztynowego Słowika oraz Słowika Publiczności, nie dając żadnych szans rywalom. Wszystko za sprawą bijącego wówczas rekordy popularności utworu "A gdy jest już ciemno", który dało się zanucić już po pierwszym przesłuchaniu. W listopadzie tego samego roku debiutancki album muzyków ze Śląska pokrył się platyną. Kilka dni temu zespół przypomniał o sobie występując na imprezie Top of the Top Sopot Festival.

Zobacz wideo Sylwia Grzeszczak zlatywała na scenę. Jak wyszło?

Piotr Kupicha przeszedł poważną operację

Występ można zaliczyć do bardzo udanych, mimo że lider składu nie był jednak w swojej szczytowej formie fizycznej. Kilka tygodni wcześniej doznał kontuzji podczas gry w piłkę nożną. Obrażenie okazało się poważne, Piotr zerwał ścięgno Achillesa i musiał poddać się operacji. Po zabiegu poruszał się o kulach, co nie przeszkodziło mu wystąpić w Operze Leśnej. Aby wokalista w ogóle dostał się na scenę, konieczna była pomoc pracowników technicznych, którzy wykorzystali wózki do przewożenia nagłośnienia. 

Kupicha opowiedział serwisowi Pomponik, jak sobie radzi z urazem:

Mogę praktycznie wszystkie czynności wykonywać, bo jestem już 5 tygodni po operacji, tylko jedynym takim utrudnieniem są kule, bo ta noga musi być odciążona. Z drugiej strony mi to nie przeszkadza, bo troszeczkę mam taką wymuszoną siłownię na co dzień. Chciałem bardzo podziękować Piekarom Śląskim.
 

43-latek po raz pierwszy musiał poddać się tak skomplikowanym czynnościom medycznym. Gorąco chwalił opiekę, jaką zapewnił mu Wojewódzki Szpital Chirurgii Urazowej w Piekarach Śląskich:

Dziękuję ordynatorowi, bardzo dziękuję lekarzowi, który mnie operował, wszystkim, którzy się mną zajmowali. Można powiedzieć, jak to się u nas na Śląsku mówi: to był szybki szpil. Ja te wszystkie plotki wrzucam do kosza. Wydaje mi się, z mojego punktu widzenia,  że, kiedy miałem praktycznie pierwszy raz do czynienia z taką sytuacją awaryjną, to są osoby z powołania, osoby, które chcą nieść pomoc i mają naprawdę ogromne serce. Widać w tych osobach takiego dobrego ducha. Wszystkiego dobrego dla służby zdrowia; bądźcie zdrowi, nieście pomoc! - zaapelował w rozmowie z Pomponikiem.

Dołączamy się do życzeń dla medyków i ufamy, że Piotr szybko wróci do pełnej sprawności.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.