Artur Boruc odszedł z Legii. Na stadionie popłynęły łzy, później zaśpiewał z rodziną. Sara dała radę

Artur Boruc ma za sobą ostatni mecz w karierze. Po spotkaniu w niezwykle wzruszający sposób pożegnał się z kibicami. Piłkarz nie był w stanie powstrzymać łez. W aucie z bliskimi wydawał się już bardzo zadowolony.

Artur Boruc był bramkarzem Legii w latach 1999-2005. Do klubu powrócił w sierpniu 2020. Rok później zdobył mistrzostwo Polski i awansował ze stołecznym klubem do fazy grupowej Ligi Europy. Pod koniec sezonu 2021/22 ogłosił zakończenie kariery.

Zobacz wideo Znani polscy piłkarze wracają do Ekstraklasy

Artur Boruc rozegrał ostatni mecz w karierze

Na stadionie przy Łazienkowskiej w towarzyskim spotkaniu Legia Warszawa zremisowała z Celtikiem, w którym przed laty grał Boruc. Podczas tego wyjątkowego wydarzenia nie mogło zabraknąć jego najbliższych. Na trybunach kibicowała mu żona Sara Boruc oraz jego dzieci. Po zakończonym spotkaniu piłkarz przemówił do kibiców.

Dziękuję wszystkim, którzy przyszli tutaj tak licznie. Wiem, że mam dużą rodzinę - powiedział piłkarz. 

Artur Boruc był wyraźnie wzruszony, w pewnym momencie załamał mu się głos i nie umiał powstrzymać łez. Kibicie Legii skandowali na stojąco, a później zaśpiewali zaintonowaną przez niego piosenkę.

Nagraniem z tego wyjątkowego dnia pochwaliła się również jego żona. Sara Boruc opublikowała na Instagramie krótkie wideo, na którym piłkarz w towarzystwie ukochanej i pociech w drodze powrotnej z meczu śpiewa piosenkę Dawida Podsiadło "W dobrą stronę". W komentarzach posypały się miłe słowa skierowane zarówno pod jego adresem, jak i całej rodziny. 

Będzie nowe, dobre!
Cudownie! Jesteście piękni.
Cóż za mecz, dziękujemy, Artur Boruc, za piątkę, jeszcze nigdy przez barierki nie przechodziliśmy. Pozdrawiają kibice z Norwegii.
Super rodzinka. Najlepszego dla pana Artura - napisali fani na Instagramie. 

My również życzymy mu powodzenia! 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.