Robert Lewandowski jest już oficjalnie piłkarzem FC Barcelony. To najważniejszy transfer dla katalońskiego klubu w tym oknie transferowym. Polak jest traktowany niemal jak bohater, dzięki któremu drużyna ma znów zdobywać trofea. Mimo tego FC Barcelona zaliczyła kolejną kompromitującą wpadkę przy prezentacji Lewandowskiego. Najpierw oficjalne media społecznościowe nazwały go Niemcem, a teraz błąd dotyczy jego żony.
Na stronie internetowej FC Barcelony pojawił się artykuł, którego celem jest przybliżenie kibicom sylwetki Lewego. W 10. punktach autor skupił się nie tylko na kwestiach czysto piłkarskich, ale również wziął pod lupę życie prywatne Roberta. Nie mogło więc zabraknąć kilku słów o jego żonie. Szkopuł w tym, że została przedstawiona ze złym nazwiskiem.
Żona Lewandowskiego, Anna Stachurska, była brązową medalistką mistrzostw świata w karate w 2009.
Stachurska to nazwisko panieńskie, pod którym Anna zdobyła brązowy medal. W 2013 roku przyjęła jednak nazwisko męża, co umknęło uwadze autora. W tym samym punkcie zostali przedstawieni rodzice Lewego. W ich wypadku obyło się bez żadnej wpadki.
Napastnik pochodzi ze sportowej rodziny. Robert jest synem Krzysztofa Lewandowskiego, który jest mistrzem judo i byłym zawodowym piłkarzem. Jego matka Iwona była zawodową siatkarką, podobnie jak jego siostra.
To nie pierwszy raz, kiedy kibice FC Barcelony wzięli pod lupę Annę. Wcześniej, gdy transfer Roberta nie był jeszcze przesądzony, fani zwrócili uwagę, że Lewa zaczęła obserwować ich klub na Instagramie. Dla wielu osób był to znak, że Polak na dniach dołączy do katalońskiej drużyny. Nie pomylili się.