Harry Styles zagrał pierwszy koncert w Polsce. Szybko go nie zapomni. Wszystko przez wzruszający gest fanów

Harry Styles dał długo wyczekiwany koncert na krakowskiej Tauron Arenie. Występ artysty zrobił wrażenie, ale patrzymy, co przygotowali dla niego fani. Był zachwycony.

18 lipca Harry Styles zagrał pierwszy koncert w Polsce. Jeszcze dzień wcześniej polscy fani mieli okazję spotkać członków zespołu piosenkarza, spacerujących krakowskimi uliczkami i wykorzystali okazję, by zrobić pamiątkowe zdjęcia. Po wielu miesiącach oczekiwania przyszedł czas, aby na żywo usłyszeć idola. Uczestnicy koncertu przygotowali dla niego specjalną akcję.

Zobacz wideo Gwiazdy koncertują w internecie. Wspierają fanów w czasie kwarantanny

Tego dnia na Tauron Arenie zgromadziła się ogromna publiczność ubrana w doskonale przemyślane stylizacje, nawiązujące do tematyki trasy "Love On Tour" oraz twórczości członka One Direction. Harry Styles podczas występu wchodził w stałą interakcję z fanami. Jedna z młodszych uczestniczek otrzymała od niego bukiet kwiatów, a on na pamiątkę z wizyty w Polsce zachował szal boa z kolorowych pomponów. Został on własnoręcznie wykonany przez fankę. To dopiero początek emocji związanych z minionym wieczorem.

Fani przygotowali dla Harry'ego Stylesa wzruszającą niespodziankę

Podczas "Keep Driving" cała Tauron Arena rozświetliła się od latarek. Publiczność podnosiła i opuszczała telefony, tworząc efekt zapierający dech w piersiach. W tym samym czasie śpiewali utwór wraz z Harrym Stylesem, któremu uśmiech nie schodził z twarzy.

Dziękuję wam bardzo - mówił wzruszony Harry Styles.

Nie była to jedyna akcja, jaką przygotowali fani. Podczas "Lights Up" można było podziwiać trybuny, które rozświetliły się w kolorach biało-czerwonej oraz tęczowej flagi. Harry Styles przyznał, że publiczność była bardzo zorganizowana.

Ten dzień z pewnością zapadnie w pamięci fanom, ale również samemu piosenkarzowi. Na koniec wyznał, że koncert był niesamowity i dał do zrozumienia, że chciałby wrócić do Polski na kolejny koncert.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.