Johnny Depp opublikował filmik na TikToku, a Amber Heard odpowiada. Mocne słowa

Johnny Depp opublikował pierwsze nagranie na TikToku. Amber Heard już zareagowała. Jej rzecznik wydał oświadczenie, w którym mówi o prawach kobiet.

Więcej ciekawych informacji na stronie głównej Gazeta.pl

1 czerwca zapadł wyrok w procesie dekady. Johnny Depp pozwał Amber Heard o zniesławienie, a ta musi teraz zapłacić mu ponad osiem milionów dolarów odszkodowania. Podczas całego procesu aktor "Piratów z Karaibów" mógł liczyć na wsparcie fanów, którzy tłumnie czekali na niego pod sądem przed każdą rozprawą. Teraz podziękował im, publikując nagranie na TikToku. To, a zwłaszcza opis zawarty pod filmem, nie spodobało się jego byłej żonie. Już zareagowała. 

Zobacz wideo Jak wyglądało małżeństwo Deppa i Heard? Oto najmocniejsze momenty z zeznań świadków

Rzecznik Amber Heard: Kiedy Johnny Depp mówi, że "idzie do przodu", prawa kobiet się cofają

Johnny Depp opublikował na TikToku pierwszy materiał wideo. Widać na nim, jak jest przed sądem, gdzie czekają na niego fani. Na innych fragmentach dostrzegamy, jak gra na gitarze na scenie z zespołem swojego przyjaciela, Jeffa Becka. Pod nagraniem pojawiło się kilka słów, które aktor skierował do fanów:

Do wszystkich moich najcenniejszych, najbardziej lojalnych i niezachwianych zwolenników. Byliśmy wszędzie razem, widzieliśmy wszystko razem. Szliśmy razem tą samą drogą. Zrobiliśmy razem to, co było słuszne, a wszystko dlatego, że wam zależało. A teraz wszyscy razem pójdziemy naprzód. Jesteście, jak zawsze moimi pracodawcami i po raz kolejny nie mam innego sposobu, aby wam podziękować, jak po prostu powiedzieć dziękuję. A więc dziękuję. Z wyrazami szacunku i miłości, JD - czytamy.

Na te słowa szybko zareagowała Amber Heard. Jej rzecznik wydał oświadczenie. 

Kiedy Johnny Depp mówi, że "idzie do przodu", prawa kobiet się cofają. Przesłanie tego wyroku dla ofiar przemocy domowej brzmi: nie bójcie się wstać i głośno mówić.

Przedstawiciel aktorki dodał też, że Heard będzie odwoływała się od wyroku. Przypomnijmy, że sama po zakończeniu rozprawy wydała oświadczenie, w którym podkreślała, że jej sytuacja ma wpływ na prawa kobiet. 

Rozczarowanie, które dziś odczuwam, jest nie do opisania. Mam złamane serce, że góra dowodów wciąż nie wystarczyła, żeby przeciwstawić się nieproporcjonalnej władzy i wpływom mojego byłego męża. Jeszcze bardziej jestem rozczarowana tym, co ten wyrok oznacza dla innych kobiet. Jest to porażka. Cofa nas do czasów, kiedy kobieta, która zabrała głos, mogła zostać publicznie zawstydzona i upokorzona. Odrzuca ideę, że przemoc wobec kobiet powinna być traktowana poważnie - napisała.
 

Myślicie, że proces dekady faktycznie będzie miał swoją kontumację?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.