Kayah tłumaczy się z ostrych słów skierowanych do reporterów. "Obrzydliwa manipulacja"

Po nieszczególnie kulturalnym zdaniu, które Kayah wygłosiła do fotoreporterów podczas Polsat SuperHit Festiwal, w sieci zawrzało. Artystka przedstawiła swoją perspektywę całej sytuacji, zaznaczając, że stała się ofiarą medialnej nagonki.

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na Gazeta.pl

Podczas pierwszego dnia tegorocznego Polsat SuperHit Festiwal Kayah była jedną z gwiazd, które zaprezentowały się na sopockiej scenie. Jednak więcej niż o występie gwiazdy w Operze Leśnej, mówi się o jej zachowaniu tuż przed koncertem. Na wokalistkę oczekiwał bowiem tłum fotoreporterów, a zniecierpliwiona Kayah powitała ich słowami "nie zesrajcie się". Obecni podczas tego wydarzenia dziennikarze byli mocno zdziwieni tekstem artystki, a media szybko zarzuciły jej brak kultury. Z perspektywy wokalistki sytuacja ta wyglądała jednak zupełnie inaczej. Kayah zaznaczyła, że z powodu zachowania reporterów czuła się zagrożona, ale też niesławny komentarz wypowiedziała sama do siebie.

Zobacz wideo Jak Viki Gabor mówi do Kayah?

Dawid Kwiatkowski; Marcelina ZawadzkaPolsat SuperHit Festiwal. Tłum gwiazd na czerwonym dywanie

Kayah zabrała głos po słowach podczas Polsat SuperHit Festiwal

Do zarzutów wokalistka odniosła się na prywatnym facebookowym profilu. Kayah zaznaczyła, że wypowiedziany przez nią tekst, uważa za zabawny, mimo że, gdy zobaczyła tłum czekających na nią dziennikarzy, nie było jej do śmiechu.

Nie śmieszy mnie naruszanie mojej nietykalności i blokowanie mi drogi do garderoby, kiedy się spieszę, bo za chwilę wychodzę na scenę. Agresywne robienie zdjęć z odległości metra z obiektywem skierowanym prosto w twarz nie jest ani standardem mojej, ani niczyjej pracy. To atak, a ja czuję się zagrożona. To niedopuszczalne i haniebne, pozbawione jakiejkolwiek etyki i kultury - napisała.

Kayah uważa, że media nie przedstawiły obiektywnie całej sytuacji, a zmanipulowały ją, aby pokazać artystkę w jak najgorszym świetle. Gwiazda podkreśliła, że nie zamierza tego przemilczeć.

Nagonka na mnie jest obrzydliwą manipulacją, która ludziom ubogim mentalnie pozwala się wyżyć. Ale milczenie na ten temat będzie przyzwoleniem. Nie mogę czuć się bezpiecznie wykonując mój zawód, a to nie fair - tłumaczy.

Kayah dodała również, że zbyt długo dawała przyzwolenie na takie zjawisko i uważa, że w całej sytuacji jest nie agresorem, a ofiarą.

Łatwo zauważyć brak równowagi sił, kiedy artystce idącej wykonywać swoje obowiązki przeciwstawia się rosłego, agresywnego draba z obiektywem - podkreśla w komentarzu.

Zdaniem artystki wypowiedziane przez nią zdanie nie tylko nie jest obraźliwe, ale też zostało wyrwane z kontekstu. Na zakończenie dodała, że niesławne słowa wypowiedziała sama do siebie, a nie do zebranych osób.

W mediach odwraca się sytuację, wyciągając z kontekstu zdanie, które nawet nikogo nie obraża, bo nie jest inwektywą skierowaną do kogoś imiennie. Pomijając fakt, że rzuconym pod nosem, a do siebie mam prawo mówić, co chcę - dodała.

komentarz Kayah na Facebookukomentarz Kayah na Facebooku facebook.com/kasia.rooijens

Małgorzata SochaWilla Małgorzaty Sochy ocieka luksusem. Okna salonu wychodzą na wielki, zielony ogród

Przekonuje was jej tłumaczenie?

Więcej o: