Antek Królikowski o swojej gali MMA: "Kto się może obrazić?". Aktor nie widzi złej strony swojego projektu. Słusznie?

Antek Królikowski zapowiedział własną galę MMA. Podczas pierwszej walki wystąpią sobowtóry Władimira Putina i Wołodymyra Zełenskiego. Opinia publiczna nie mogła uwierzyć w "nowy projekt" aktora. Oburzenia nie ukrywały gwiazdy z różnych środowisk. Głos zabrał sam włodarz.

Więcej na temat kompromitującego zachowania gwiazd znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Antek Królikowski z przytupem zareklamował nową galę freak fight, o której sam mówił, że wywoła "międzynarodowy skandal". Z pewnością nie o taki rozgłos mu chodziło, bo w oczach opinii publicznej stracił jak nigdy wcześniej. Zagraniczna prasa z niedowierzaniem donosi o planach aktora, a internauci grzmią w sieci, że mężczyznach skompromitował Polskę przed całym światem. Tuż po konferencji założyciel Royal Division udzielił wywiadu, w którym pokrętnie się tłumaczył. 

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jak mieszka Antek Królikowski? Spójrzcie tylko na te plakaty. Niesamowity klimat

Zobacz wideo Romanse Antka Królikowskiego, czyli czy kogokolwiek zaskakują obecne plotki

Antoni Królikowski tłumaczy się z walki "Putin vs Zełenski". "Kto się może obrazić?"

Antoni Królikowski udzielił wywiadu dla kanału "AntyFakty", który prezentuje wiadomości z kraju w krzywym zwierciadle. Zanim informacja o walce obiegła międzynarodowe media. Podczas rozmowy z zaskoczeniem przyznał, że nie rozumie, dlaczego wydarzenie jest krytykowane. Zapowiadał, że dochód z freak fightu zostanie przeznaczony na pomoc dla ofiar wojny w Ukrainie - chociaż jego zapewnienie i tak pozostawia wyjątkowy niesmak. Wybrał sobie słaby sposób na okazanie wparcia Ukrainie.

To jest walka dwóch prawdziwych freaków. Wymyślając tę walkę, kierowaliśmy się przede wszystkim tym, co się dzieje na świecie w tej chwili. Symboliczna walka dobra ze złem to coś, co każdy chętnie zobaczy i wesprze w kontekście tego, co dzieje się w Ukrainie. Wszyscy jesteśmy bezradni - powiedział włodarz Królikowski.

W dalszej części rozmowy głośno się zastanawiał, "kogo może obrazić" taki sposób promocji wydarzenia, co wskazuje na to, że nie za bardzo przemyślał, jak to może zostać odebrane w obliczu REALNEJ wojny. 

Na pewno to może niektórych szokować, będą mówić, że to kontrowersyjne, głośne, ale koniec końców to wydarzenie da więcej dobrego niż złego, no bo kto się może obrazić? - zastanawiał się w taki sposób, który wskazuje na oderwanie od rzeczywistości.

W komentarzach internauci nie zostawili na nim suchej nitki:

To nie jest "kontrowersyjna" walka. To zwyczajnie obrzydliwe. Duża polaryzacja po dwóch stronach konfliktu? Co ty chrzanisz, chłopcze.
Nic gorszego wymyślić się nie dało - czytamy.

Przekonują was jego tłumaczenia? 

Całą rozmowę możecie obejrzeć poniżej. 

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.