Antoni Królikowski zapowiada swoją galę. Zawalczą udawani Władimir Putin i Wołodymyr Zełeński

Antoni Królikowski od kilku dni promuje własną galę MMA Royal Division i choć prima aprilis był w piątek, to późną, sobotnią nocą zapowiedział jedną z walk. Wystąpią Władimir Putin i Wołodymyr Zełeński - co prawda udawani, ale w perspektywie krwawej wojny w Ukrainie to i tak marna pociecha.

Więcej informacji na temat wojny w Ukrainie znajdziecie na Gazeta.pl

"Antku, proszę - NIE" - zareagowała na nowy post Królikowskiego Dominika Gwit. Za nią podążyły kolejne gwiazdy i obserwatorzy. Antoni Królikowski postanowił z przytupem zareklamować nowo powstałą, własną galę freak fight, o której wspomina od kilku dni. Za niecały miesiąc w Opolu zmierzą się ze sobą mężczyźni, którzy są sobowtórami Wołodymyra Zełeńskiego i Władimira Putina.

Zobacz wideo Romanse Antka Królikowskiego, czyli czy kogokolwiek zaskakują obecne plotki

Antoni Królikowski zapowiada walkę Putina i Zełeńskiego. Obserwatorzy zniesmaczeni

Antoni Królikowski na jednym zdjęciu z Władimirem Putinem i Wołodymyrem Zełeńskim, którzy będą ze sobą walczyć na jego gali. Ciężko powiedzieć, w którym momencie ktokolwiek mógłby wpaść na taki pomysł, ale jeśli nie był to Antek, to aktor powinien zmienić doradców. I to natychmiast. O walce udawanego Zełeńskiego z równie udawanym Putinem zaczyna już pisać świat i nie jest to szczególnie pozytywna prasa. Ale nie od dziś wiadomo, że nie ważne jak, ważne, żeby w ogóle pisali. A trzeba przyznać, że jest to pierwszy tak szeroki sukces jakiejkolwiek polskiej celebryckiej gali MMA - i to jeszcze zanim w ogóle się odbyła.

Putin i Zełeński na konferencję Royal Division przybyli jako goście specjalni, zaś Antek Królikowski "rozdzielał" ich, żeby przypadkiem nie skoczyli sobie do gardeł poza oktagonem.

Zawsze chciałem uratować świat. Panowie, pogadacie ze sobą 30, dobra? - zagaił do widzów i do zawodników.

A co na to wspomniany świat? Antek, poczytaj te komentarze i serio, PRZEMYŚL to, bo nie jest dobrze:

WTF? 1 był wczoraj, a i tak jako żart to w opór słabe - to Michał Piróg.
Chyba tego kompletnie nie rozumiem... - Urszula Dębska.
Ciężko mi uwierzyć w to, że ten post jest prawdziwy. Antku, proszę - NIE. - Dominika Gwit.
 

A do tego nieprzebrana rzesza internautów, którzy zarzucają aktorowi promowanie się na wojnie i dodają, że chyba odjechała mu rzeczywistość. Ciężko się nie zgodzić. Choć cel tej "akcji" jest szlachetny - Antoni Królikowski zapowiada, że dochód z freak fightu zostanie przeznaczony na pomoc dla ofiar wojny w Ukrainie - to i tak pozostaje wyjątkowo ohydny niesmak.

Brawo, naprawdę ciężko będzie to przebić.

A jeśli wy NAPRAWDĘ chcecie pomóc Ukrainie, a nie udawać, że pomagacie, przelejcie drobną kwotę na zbiórkę prowadzoną przez Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.