Beata Tyszkiewicz nie jest zachwycona wysokością emerytury. Ale optymistycznie zakłada: Ludzie mają niższą

Temat niskich emerytów wraca u rozżalonych swoim losem artystów jak bumerang. Beata Tyszkiewicz co prawda narzekać nie zamierza, ale nie ukrywa, że kwota nie kwicie nie zadowala.

Więcej tekstów dotyczących ciekawych wypowiedzi gwiazd znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Beata Tyszkiewicz w ostatnich latach usunęła się w cień. Okazuje się, że musi żyć oszczędnie, bo jej emerytura nie starcza na nic więcej, niż podstawowe potrzeby. Aktorka stara się jednak nie narzekać, bo ma świadomość, że inni mają gorzej. 

Zobacz wideo Iwona Pavlović rozmawiała z Beatą Tyszkiewicz. „Nie sądzę, by wróciła"

Magdalena Waligórska, Beata TyszkiewiczGwiazda "Rancza" nie mogła się opalać. Te poświęcenia w pracy zadziwiają

Beata Tyszkiewicz ze spokojem o swojej niskiej emeryturze

Beata Tyszkiewicz zakończyła karierę w wieku 81 lat. Aktorka miała problemy zdrowotne, a bezpośrednio na jej decyzję miały wpłynąć zawały, które przeżyła w 2017 roku. Od tego momentu spędzała czas w swoim dworku pod Warszawą. Ostatnio jej córka stwierdziła, że przeprowadzi się do mamy, która samotnie spędzała czas i nie miała stałej opieki, adekwatnej do jej sytuacji zdrowotnej. Teraz Karolina Wajda może być spokojna.

Zobacz też: Pierwsza Dama polskiego filmu. Bez matury, wyrzucona ze studiów. Dama? Prawdziwa to "pali, pije i przeklina"

Okazuje się, że rozwiązanie tego problemu to nie koniec. Tyszkiewicz ma niską emeryturę, która, w kontekście rosnących cen, nie zadowala. Dostawała 1300 złotych miesięcznie. 

Emeryturę mam niską, ale mówiąc o tym, nie biadoliłam, bo ludzie mają niższe - przyznała w rozmowie z "Super Expressem".

Waloryzacja rent i emerytur wymusiła, że aktorka musi otrzymywać więcej - teraz to około 1500 złotych. To i tak niewiele więcej niż zakłada minimalny próg, czyli 1250,88 złotych.

Beata Tyszkiewicz, Tadeusz ChudeckiTadeusz Chudecki wspomina intymne sceny z Beatą Tyszkiewicz. Internauci zazdroszczą

Ostatnio na niskie prognozy emerytur narzekali m.in. Katarzyna Skrzynecka (35 złotych wyliczone przez ZUS) i Marek Piekarczyk (7,77 złotych). W tym przypadku kluczowe jest zapewne nieodprowadzanie składek. 

Więcej o: