Kinga Rusin przyleciała na demonstrację w sprawie "lex TVN". Uderza w rząd i Andrzeja Dudę. "Nie damy zrobić w Polsce Białorusi"

Kinga Rusin przyleciała do Polski, by wziąć udział w demonstracji przeciwko "lex TVN". Dziennikarka jest wściekła na rząd i nie przebiera w słowach.

Więcej artykułów ze świata show-biznesu i polityki znajdziesz na Gazeta.pl.

Kinga Rusin pomieszkuje na Malediwach i więcej czasu spędza na podróżach niż w Polsce, jednak na bieżąco komentuje aktualne wydarzenia z kraju. Nieraz dała wyraz swojemu niezadowoleniu, publikując krytyczne wpisy na temat polityki rządu oraz sytuacji kobiet w kraju. W czasie pandemii koronawirusa apelowała do obserwatorów o pomoc dla ciężko pracujących medyczek i sama zasiliła konto Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych. Teraz postanowiła wesprzeć stację TVN, której twarzą była przez wiele lat.

Zobacz wideo Kinga Rusin o tajnikach swojej sylwetki: "Jedyne ćwiczenia jakie robię, to rehabilitacyjne"

Kinga Rusin zabrała głos w sprawie "lex TVN". Uderza w rząd

W piątek Sejm uchwalił "lex TVN" - ustawę, która może doprowadzić do tego, że stacja straci koncesję. Kinga Rusin przyleciała do Warszawy, aby wziąć udział w manifestacji, która jest poświęcona tej sprawie. Na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie demonstracja odbędzie się o godzinie 19.

Polska 2021 na święta to PiS-owskie piekło. Wielka kumulacja zła. PiS osiągnął dno. Dorzynają wolne media (lex TVN), wolne sądy, doprowadzili do masowego umierania na Covid-19, urządzili piekło kobiet, niszczą gospodarkę, kradną, co się da, nakręcają inflację, wyrzynają lasy, "czarnki" niszczą szkoły, ziobrowi prokuratorzy i ustawieni świadkowie niszczą ludzi (jak kierowcę seicento z wypadku z udziałem Szydło), pseudotrybunał uznał Konwencję Praw Człowieka za sprzeczną z polską Konstytucją, krytycy obecnej władzy uznawani są za nie-Polaków, a "mejzy" są członkami rządu - grzmi na Instagramie Rusin.

Była prowadząca "Dzień dobry TVN" dodała też, że rządzący skłócili Polskę z USA i Europą, a bratają się z neofaszystami i prorosyjskimi partiami.

To jest dewastacja całego kraju i naszego interesu narodowego. Wszystko to, oczywiście, dla niepoznaki, z modlitwą na ustach i biało-czerwoną flagą w dłoni. (…) Niech świat zobaczy, że nie jesteśmy obojętni. Nie damy zrobić w Polsce Białorusi. I trzeba to pokazywać na ulicach. Przede wszystkim po to, żeby wybić z tych chorych głów dyktatorskie zapędy - dodała.

Na koniec uderzyła w prezydenta Andrzeja Dudę.

I nie łudźcie się, że długopis okaże się prezydentem.
 

Prezydent może zawetować ustawę, jednak według dziennikarki do tego nie dojdzie.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.