Joanna Koroniewska musi się tłumaczyć. Fanom nie pasowało, że jest wierząca, ale chce aborcji na życzenie

Joanna Koroniewska została zapytana, czy to, że jest wierząca, nie przeszkadza jej w braniu udziału w Strajkach Kobiet. Aktorka wyjaśniła i nawiązała do swoich trudnych doświadczeń.

Więcej na temat zwierzeń gwiazd przeczytacie na Gazeta.pl.

Joanna Koroniewska w odpowiedzi na pytanie internauty przekonywała, że zabieg przerwania ciąży dla nikogo nie jest ulgą, a wiążę się z ogromnymi emocjami. Uważa, że każdy powinien mieć prawo decydować o sobie. 

Zobacz wideo Joanna Koroniewska pokazała piękny ogród Katarzyny Dowbor

Joanna Koroniewska o aborcji 

Joanna Koroniewska jest wierząca, ale jednocześnie brała udział w Strajkach Kobiet, co, zdaniem internautów, oznaczało popieranie wszystkich postulatów organizatorów. Aktorka przyznała, że sama przeszła wiele i stara się postawić w sytuacji kobiet, które zastanawiały się m.in. nad aborcją. Uważa, że decyzja o usunięciu ciąży jest trudna i nigdy nie jest podejmowana bez namysłu. Żałuje, że Polki obecnie nie mają takiego prawa. 

To kobieta powinna móc decydować. Nikogo na siłę nie zmusimy do heroizmu. Mało tego, ta sytuacja strasznie dzieli nasze społeczeństwo - to jest ogromnie smutne.

Joanna KoroniewskaJoanna Koroniewska instagram

Koroniewska kilkukrotnie poroniła i zdaje sobie sprawę, jak trudno pozbierać się po czymś takim. Dwa tygodnie temu pisała: "Wiem, co czuje kobieta, która we własnym ciele nosi martwe dziecko i czeka na zabieg. Przeżywałam to cierpienie - fizyczne, ale przede wszystkim psychiczne sześć cholernych razy!". 

Po moich niewątpliwie traumatycznych doświadczeniach w tej materii wiem jedno - to kobieta powinna móc decydować. Nikogo na siłę nie zmusimy do heroizmu. Zwłaszcza że każda z nas, która przeżyła poronienie lub inne tego typu doświadczenia wie, że to i tak zostaje w psychice każdej z nas.

Zobacz też: Joanna Koroniewska po śmierci Izy. "Przeżywałam to cierpienie - przede wszystkim psychiczne, sześć cholernych razy"

Choć sama na aborcję raczej by się nie zdecydowała, to rozumie, szczególnie po śmierci Izabeli z Pszczyny, że zabieg przerwania ciąży powinien być dostępny na życzenie

Jeśli za chwilę zacznie się jeszcze rozliczanie, czy zabieg był na życzenie, czy był po prostu koniecznością, to będzie dla wielu jeden z najcięższych psychicznie momentów do przeżycia. Ja bym tego pewnie nie zrobiła, ale po ostatniej głośnej sytuacji w mediach dotyczącej Izy z Pszczyny, wiedząc, że czeka na mnie dwójka moich dzieci...

Zgadzacie się z nią?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.