"Na Wspólnej". Lucyna Malec winiła siebie za chorobę córki. Nie chciała mówić o niej publicznie

Lucyna Malec, grająca m.in. w "Na Wspólnej", szczerze opowiedziała o wychowaniu córki z dziecięcym porażeniem mózgowym. Aktorka nie potrafiła sobie poradzić z niepełnosprawnością dziewczynki, tym bardziej że samodzielnie wychowywała ją po rozstaniu z mężem. Dziś zyskała równowagę.

Lucyna Malec od 2006 roku gra w 'Na Wspólnej". To właśnie wcielenie się w Danutę Zimińską w kultowym już dla Polaków serialu wpłynęło na rozpoznawalność aktorki. Grała też w kilkudziesięciu innych produkcjach telewizyjnych i kinowych oraz spektaklach teatralnych. W domu czekała na nią córka z dziecięcym porażeniem mózgowym. Aktorka przez cały czas opiekowała się nią samodzielnie, bo mąż Malec zostawił ją zaraz po narodzinach dziecka.

Zobacz wideo Brie Larson zaprezentowała trening na silne i smukłe nogi

Lucyna Malec opowiedziała o niepełnosprawnej córceZmarła jej mama, niedługo potem urodziła chorą córkę. Lucyna Malec: Jestem sama, ale jakoś sobie radzę

Lucyna Malec o chorobie córki i trudnych przeżyciach

Lucyna Malec z "Na Wspólnej" została sama z córką po jej narodzinach. Nie wiedziała, jak opiekować się Zosią, wszystkiego musiała się nauczyć i zrozumieć. I poradzić sobie z tym, bez pomocy innych. Nie zawsze było tak, jak jest dziś - praca, wychowanie dziecka, rozstanie z mężem, choroba mamy wpłynęły na to, że przez jakiś czas Malec leczyła się farmakologicznie, miała też myśli samobójcze. Opowiedziała o tym w "Vivie!".

Kiedyś brałam [leki] i to był dla mnie okropny czas. Oczywiście miałam [myśli samobójcze], ale tylko pod warunkiem, że poszłabym do nieba i że tam nie ma niepełnosprawności naszych dzieci. Teraz nie wiem, kiedy przeleciało tych 20 lat, a ja cały czas jestem w kieracie ćwiczeń, obowiązków, pracy i tak życie upływa - powiedziała Malec.

Aktorka zaraz po narodzinach dziecka obwiniała siebie i nie mogła zrozumieć, dlaczego córka ma dziecięce porażenie mózgowe. 

Dramat wydarzył się podczas pierwszej nocy życia mojej Zosi. Zadawałam sobie pytania, co mogłam zrobić, a czego nie zrobiłam, czego nie dopilnowałam, może zaniechałam jakichś badań. Wszystkie moje pytania były do mnie samej. Gdyby wiedza była na tym poziomie, co teraz, moja Zosia pewnie byłaby zdrowa.

Malec miała też opory przed mówieniem o dziecku publicznie. 

Bardzo długo wypierałam fakt niepełnosprawności córki, a powiedzenie o tym publicznie było dla mnie bardzo, bardzo trudne. Bo przecież dokładnie wiem, jak życie z takim dzieckiem wygląda i że to nie jest wesołe.

Obecnie aktorka coraz lepiej radzi sobie ze znalezieniem czasu dla siebie i potrafi zachować równowagę. Ma bardzo uporządkowany rytm dnia. 

Przygotowuję się do premiery nowej sztuki (...). Medytuję, ćwiczę. Ostatnio wstaję o 5:30 i wyruszam na bardzo długi marsz, docieram aż do Łazienek. Jest pusto, cicho, słyszę śpiew ptaków i swoje myśli. Chciałabym kontynuować to przez cały rok, ale nikt tak rano nie przyjedzie, by zaopiekować się Zosią. A właśnie to jest najpiękniejsze, żeby chłonąć ulubione miejsca, zanim miasto się obudzi. W takich chwilach odpoczywam i jestem szczęśliwa" - wyznała w "Na żywo".

'Na Wspólnej'"Na Wspólnej" znika z TVN. Spokojnie, wiemy, co się stało

Dobrze, że Malec tak szczerze mówi o ciemnych stronach swojego życia, chorobie, trudnościach. Mamy nadzieję, że będzie tylko lepiej. 

Zobacz też: Gwiazda "Na Wspólnej" pozuje nago na tle górskiego potoku. Fani zachwyceni. "Wenus z Bieszczad"

Więcej o: