"Dirty Dancing". Powstanie kontynuacja hitu, ale bez następcy Patricka Swayzego. "Nie można zastąpić kogoś, kto był ikoną"

Już niedługo będziemy mogli zobaczyć trzecią część hitu "Dirty Dancing". Za produkcję odpowiedzialna jest sama Jennifer Grey, która postanowiła pominąć postać Patricka Swayzego.

"Dirty Dancing" to kultowy film, dzięki któremu cały świat pokochał taniec. Wszyscy mężczyźni po 1987 roku chcieli naśladować charakterystyczne ruchy Patricka Swayzego, a każda kobieta marzyła o podnoszeniu przez partnera, podczas którego czułaby się, jak Jennifer Grey w scenie nad jeziorem. Klasyk kina ma ponad 30 lat, ale widzowie chętnie do niego wracają i odtwarzają te najlepsze sceny. Mimo ich upływu, sama Jennifer Grey postanowiła nagrać trzecią (bo jak pamiętamy, była już druga część) kontynuacją filmu. Aktorka nie tylko zagra słynną Baby, ale i zajmie się całą produkcją. Już wiemy, że nie planuje obsadzać roli Patricka Swayzego.

Tomasz Komenda i jego narzeczona Anna WalterTomasz Komenda został ojcem. Teraz do sieci trafiło zdjęcie jego syna

Trzecia część "Dirty Dancing". Nie będzie następcy  Patricka Swayzego

Jak pamiętamy, hollywoodzcy producenci, a dokładnie reżyser Wayne Blair, w 2017 roku zdecydował się nakręcić sequel kinowego hitu. Niestety nie zdobył on żadnego sukcesu, wręcz przeciwnie. Krytycy bardzo srogo do niego podeszli, a widzowie niechętnie go oglądali.

Reżyserowie i scenarzyści najwyraźniej bali się ruszyć klasykę, która mimo upływu lat nie traci na wartości. Nic więc dziwnego, że całą produkcją zajęła się sama Jennifer Grey (bo któż by inny). Choć szczegółów scenariusza nie znamy, jedno jest pewne. Jennifer wcieli się w swoją dawną postać i nie będzie kultowej roli jej filmowego kochanka. 

Czemu? Jennifer swoją decyzję wyjaśniła na łamach portalu People. 

Wszystko, co mogę powiedzieć, to to, że nie można zastąpić kogoś, kto był ikoną, wypadł tak świetnie - nigdy nie próbujesz powtarzać tego, co od lat jest tak magiczne. Po prostu trzeba wybrać coś innego - powiedziała.

Nam nie pozostaje nic innego, jak czekać z niecierpliwością na dalsze szczegóły tej (jak sama Grey mówi) magicznej produkcji.

Zobacz wideo Po tych rolach mieli traumę