Dariusz Gnatowski nie dawał się chorobie. Na dietę przeszedł dzięki żonie i córce. Pięknie mówił o małżeństwie

Dariusz Gnatowski zmarł w wieku 59 lat. Krakowski aktor znany głównie z roli Arnolda Boczka miał cukrzycę, a z chorobą pomagały walczyć mu żona i córka. "Schudłem dzięki żonie i córce".

Wczesnym wieczorem 20 października media obiegła przykra wiadomość - zmarł uwielbiany przez widzów serialowy Boczek, Dariusz Gnatowski. Krakowski aktor od lat zmagał się z cukrzycą, a ostatnimi czasy miał także problemy z prawidłowym funkcjonowaniem płuc.

Zobacz wideo Kaszel u dziecka - czy zawsze oznacza coś poważnego?

Dariusz Boczek nie żyje. Zawsze mógł liczyć na żonę i córkę

Dariusz Gnatowski, który słynął z roli Arnolda Boczka w "Świecie według Kiepskich", odszedł w wieku 59 lat. Informację potwierdził Marcin Mikos, zastępca dyrektora Szpitala Specjalistycznego im. J. Dietla w Krakowie, w rozmowie z RMF FM. Aktor zmarł na cukrzycę i niewydolność płuc. Gnatowski od lat starał się jednak nie poddawać ciężkiej chorobie i w 2011 roku przeszedł na dietę. Trzy lata temu w rozmowie z "Na żywo" opowiedział, że musiał zrezygnować z jedzenia wszelkich węglowodanów.

Węglowodany, czyli to, co łasuchy lubią najbardziej - ciasta i wszelkie słodkości. Jeśli chce się żyć, to zrezygnowanie ze słodyczy nie jest jakimś arcytrudnym przedsięwzięciem.

Okazuje się, że bardzo pomocne były dwie najbliższe mu osoby - żona i córka. To na nie zawsze mógł liczyć.

Dzięki nim, tak naprawdę, wyszedłem na prostą. (...) Myślę, że dzięki cierpliwości mojej żony jesteśmy małżeństwem już 24 lata. Przez ponad dwie dekady zdążyliśmy się już do siebie przyzwyczaić i dotrzeć. Mój znajomy kiedyś mówił: Najgorsze jest pierwsze 15 lat. Niby to żart, ale coś w tym jest - stwierdził.

Gnatowski poślubił Annę Wach w 1990 roku.

Dariusz Gnatowski z żoną w 2003 rokuDariusz Gnatowski z żoną w 2003 roku Akpa

Na tę chwilę nie wiadomo, czy aktor był zakażony koronawirusem.

ZOBACZ TEŻRed Lipstick Monster o chaosie związanym z koronawirusem. "Niektórych kompletnie nie obchodzi, co się u mnie dzieje"