Kujawa szyje suknie do rozmiaru 38. Janachowska: To nie jest tak, że ona gardzi grubymi osobami [PLOTEK EXCLUSIVE]

Izabela Janachowska stanęła w obronie Patrycji Kujawy, tłumacząc jej zachowanie "wolnością artystyczną". Jednocześnie zaznacza, że koleżanka po fachu mogłaby być bardziej delikatna w przekazywaniu informacji.

Patrycja Kujawa jeszcze dwa lata temu miała pretensje do branży modowej o to, że promuje niezdrowy, wychudzony wygląd, a po wybiegach chodzą kobiety o "chłopięcej budowie". Jednocześnie sama zapewniała, że podczas jej pokazów zobaczymy jedynie kobiety o pełnych, kobiecych kształtach. Jak się okazuje, filozofia Ślubnego Atelier OrOr zmieniła się. Jedna z klientek salonu poinformowała, że odmówiono jej obsługi ze względu na to, że... nosi rozmiar większy niż 38, a tylko do tego rozmiaru Patrycja i jej zespół krawcowych szyją suknie.

W sieci wybuchła zagorzała dyskusja. Jedni oskarżali Patrycję o fatshaming i dyskryminację kobiet ze względu na ich wagę, inni zaś rozumieli decyzję projektantki.

Patrycja Kujawa "szyje do rozmiaru 38". Izabela Janachowska zabrała głos

Postanowiliśmy zapytać o tę kwestię weterankę ślubnych przygód, Izabelę Janachowską, dla której świat wesel i małżeńskich przysiąg nie ma tajemnic i która sama zawodowo zajmuje się sprzedażą sukien ślubnych. Prowadząca "I nie opuszczę Cię aż do ślubu" wzięła w obronę koleżankę po fachu i przyznała, że nie widzi nic złego w tym, jakie zasady wprowadziła Patrycja do swojego biznesu, jeśli ona sama czuje się z nimi komfortowo:

Wydaje mi się, że ogólnie projektanci mają ogromną wolność w swoim zawodzie i ta wolność też powoduje, że są kreatywni, robią rzeczy niepowtarzalne, nietuzinkowe. Znam sukienki Patrycji Kujawy, są spektakularne, a panny młode prezentują się w nich świetnie. Mam wrażenie, że Patrycja po prostu korzysta ze swojej wolności artystycznej w 100 procentach. Każda firma może ustalić, jaki ma model biznesowy i ma do tego prawo. Każdy model biznesowy ustala w zgodzie ze swoim sumieniem, ze swoim postrzeganiem świata i nie można mieć do niej pretensji, jeśli ona czuje się z tą decyzją komfortowo - tłumaczy. 

Izabela Janachowska zwróciła też uwagę na to, w jaki sposób klientki Patrycji Kujawy są informowane o tym, że nie mieszczą się w założonych przez nią i jej zespół ramach:

Może czasami forma, w jakiej informuje o tym, mogłaby być trochę delikatniejsza. Sposób, w jaki informuje klientki o tym, że tworzy tylko do konkretnego rozmiaru, jest bardzo ważny, żeby nikogo nie urazić. Mam wrażenie, że Patrycja Kujawa podjęła taką decyzję, ponieważ nie chce robić krzywdy klientkom swoimi projektami, które według niej lepiej będą prezentowały się na szczupłych sylwetkach. To nie jest tak, że ona gardzi grubymi osobami - zapewnia Janachowska.

Choć Izabela nie potępia praktyk Patrycji Kujawy, przyznaje, że sama wyznaje inną filozofię biznesu. Taką, w której każda kobieta, bez względu na rozmiar, będzie czuła się dobrze:

Mój model biznesowy jest zupełnie inny. Marzę o tym, żeby projektować, sprzedawać takie suknie, które są w stanie uszczęśliwić każdą kobietę. Bardzo zwracam uwagę na to, żeby rozmiar nie był żadnym ograniczeniem - ani super mały, ani duży. Chciałabym, żeby dziewczyny w moim salonie znajdowały swoje suknie marzeń bez względu na to, jaki noszą rozmiar na co dzień.

A Wy co o tym myślicie?

CZYTAJ TEŻ: Patrycja Kujawa odmówiła uszycia sukni ślubnej w rozmiarze większym niż 38. Opublikowała rozmowę z klientką. Internauci oburzeni