Menadżer Rozenek nie został zaproszony do "DDTVN", bo prowadziła je Rusin? Dziennikarka odniosła się zarzutów

Kolejna afera związana z "Dzień dobry TVN"? W sprawę znów ponoć zamieszana jest Kinga Rusin.

"Dzień Dobry TVN" w ostatnim czasie przeszło sporo zmian. Po pierwsze, Edward Miszczak podjął decyzję o zatrudnieniu nowych prowadzących, Pauliny Krupińskiej i Damiana Michałowskiego, a po drugie, w show-biznesowym kąciku Agnieszkę Jastrzębską zastąpiła Sandra Hajduk, którą widzowie ocenili bardzo pozytywie. To wszystko jednak nie pomogło, bo jak podaje "Super Express" w śniadaniówce znów zadziało się coś nietypowego. W sprawę ma być zamieszana bowiem Kinga Rusin oraz Małgorzata Rozenek i jej menadżer, Wiktor Krajewski. 

Zobacz wideo Piotr Kraśko o imprezie Kingi Rusin w Hollywood:

Wiktor Krajewski nie pojawił się w "DDTVN", bo jest menadżerem Rozenek?

Nie od dziś wiadomo, że Kinga Rusin i Małgorzata Rozenek nie przepadają za sobą. Ich konflikt zaostrzył się niespełna dwa lata temu, kiedy druga z gwiazd promowała kosmetyki firmy, testującej swoje produkty na zwierzętach. Padło wtedy wiele chamskich słów. Gospodyni "DDTVN" wyzwała prowadzącą "Projekt Lady" od "wypindrzonych, sztucznych lal". Nikt nie miał wątpliwości, że nawet Edward Miszczak nie załagodzi konfliktu między paniami. Dziś o sprawie wspominamy, ponieważ może mieć ona związek z ostatnimi wydarzeniami w śniadaniówce. 

We wtorek 10 marca do programu zaproszona została Nina Novak, primabalerina, bohaterka książki Wiktora Krajewskiego, "Taniec na gruzach". O dziwo, na kanapie nie zasiadł pisarz. Dlaczego? Ponoć nie życzyła sobie tego Rusin, która doskonale wiedziała, że Krajewski to najbliższy pracownik Rozenek. 

W którymś momencie omawiania nagrania o "Tańcu na gruzach" otrzymałem informację, że nie jestem mile widziany jako gość rozmowy o własnej książce, ze względu na jedną z osób, które miały ją przeprowadzać. Dziwi mnie to, że prezenterka, która za każdym razem podkreśla swój zawodowy profesjonalizm, nie potrafi ukryć swoich prywatnych animozji – wyjaśnił w rozmowie z "Super Expressowi" Krajewski.

Kinga Rusin uważa, że taka sytuacja w ogóle nie miała miejsca. Dziennikarka zaznacza, że nie ma wpływu na dobór gości.

To jest taka bzdura że nawet nie chce mi się komentować. Nazwisko tego Pana nie padło, na żadnym ze spotkań redakcyjnych w sprawie programu. Jest na to 10 świadków. Temat został nam przedstawiony przez wydawcę razem z już umówionym gośćmi. Zapraszanie gości nie leży w kompetencji prowadzących- tłumaczy dziennikarka.

CW, RG

Więcej o: