Druga edycja "Big Brothera" trwa. Uczestnicy poznają się coraz lepiej, a między nimi wiążą się pierwsze przyjaźnie. Ważnym elementem programu są historie, które opowiadają mieszkańcy domu Wielkiego Brata. Ostatnio poznaliśmy przeszłość Kamila, która była wyjątkowo barwna.
Kamil Lemieszewski podzielił się z innymi uczestnikami historią swojego życia. Trzeba przyznać, że był to nie tylko wyjątkowo długi monolog, ale również... interesujący.
Dorastałem w rodzinie alkoholickiej, jak to za PRL-u wszyscy nadużywali alkoholu. Rodzice nie mogli się dogadać, kto kim się opiekuje. Byłem porywany przez jednego z rodziców - zaczął.
Później opowiedział o tym, że chciał popełnić samobójstwo, ale rodzice w porę odcięli sznurek. To jednak był dopiero początek. Kamil w trakcie jednej z podróży został wyrzucony przez bandytów z jadącego pociągu, przez co prawie skręcił kark i stracił oko. Trafił na neurochirurgie, a lekarze chcieli mu otworzyć mózg i trochę w nim "pomajstrować".
Wyjechałam do Mongolii, ale tam wyjechałem bez pieniędzy, bo mnie okradli moi klienci. Nie zapłacili za moje występy (...) Tam były przygody na granicy życia i śmierci. Tonąłem w ruchomych piaskach z koniem, musiałem sam tego konia wyciągać, byłem zdany sam na siebie. Walczyłem z Mongołami, którzy chcieli mnie zadźgać i ukamienować - opowiadał ze spokojem.
To jeszcze nie koniec. Kamil podobno złamał kręgosłup na pokazie kaskaderskim, a potem dostał chemicznego zapalenia płuc. Finalnie zakończyło się to przykrym incydentem.
Moje ciało nie wytrzymało tego wszystkiego, zatrzymała się akcja serca. Trafiłem do szpitala na umieralnie na kilka kolejnych miesięcy.
Tak prezentuje się historia życia Kamila Lemieszewskiego. Czy o czymś zapomnieliśmy? Tak, usunął też sobie raka kombinerkami.
Pod wpływem stresu dostałem raka nosa i zatok, gdzie lekarze w Anglii nie chcieli mi pomóc. Czasami wyrastały mi nowe twory z nosa, a musiałem iść na plan zdjęciowy. Dzień przed zdjęciami wziąłem sobie kombinerki i wyrwałem z nosa wszystko. Zatamowałem krwotok i pojechałem na plan.
Wielu internautów twierdzi, że uczestnik po prostu to wszystko wymyślił. Mimo to... bardzo spodobał im się jego występ.
Tego trzeba po prostu rozumieć. Przyszedł tam dla zabawy i widać, że się świetnie bawi. Przecież nie mówił nikomu, żeby wszystko co mówi traktować na serio.
Najlepszy w domu, mistrz. Wariat niezły.
Gość jest nie do podrobienia. Bez niego program będzie nudny, oby był do końca.
Jedna z uczestniczek została karnie wyrzucona z programu za złamanie regulaminu:
Myślicie, że Kamil mówił prawdę?
KB
"C**j w d**ę produkcji". Jabłczyńska pokazała kurtkę z wymownym napisem i się zaczęło. Odezwała się nawet Szelągowska
Zaginął Witold Płóciennik. Policja wystosowała apel ws. cenionego operatora
Grochola nie wytrzymała. Padła zapowiedź kroków prawnych wobec Jabłczyńskiej
Grochola usunęła oświadczenie. Jabłczyńska od razu zareagowała. "Dlatego prosiłam..."
Kaczorowska wspiera Jabłczyńską. Ten filmik mówi wszystko. "Mam nadzieję..."
Przesłuchałam nowe "Nigdy w życiu". Oto, czego możemy spodziewać się w filmie [UWAGA, SPOJLERY]
Natalia Kukulska przez rok nie wiedziała o śmierci mamy. "Dowiedziałam się z telewizji"
Rywalka Świątek wściekła po tym, jak potraktowano ją w samolocie. Wybuchła afera. "Nie miała prawa mówić takich rzeczy"
Fani Wiśniewskiego oburzeni tym, co zrobił na scenie. "Nieposzanowanie jedzenia i ciężkiej pracy"