Konflikt pomiędzy Hanną Lis i Magdaleną Ogórek najwyraźniej przybiera na sile. Przypomnijmy, że rok temu była kandydatka SLD na prezydenta obraziła na Twitterze dziennikarkę, zarzucając jej, że jedynymi jej ambicjami było "zostanie szafiarką", po czym sama zaczęła wyprzedawać na Facebooku swoje markowe ubrania. Lis wówczas nie zabrała komentarza, lecz teraz uderzyła ze zdwojoną siłą.
Nie od dziś wiadomo, że Magdalena Ogórek promuje się na Instagramie i wrzuca tzw. "selfies", w których następnie oznacza marki ubrań, które ma na sobie. Za lokowanie produktu (taka jest oficjalna wersja), będąc pracownikiem TVP można być zawieszonym w pracy, co spotkało ostatnio Joannę Racewicz. Te zasady najwyraźniej nie obowiązują Ogórek, co wytknęła jej Lis.
Przypomnijcie mi: za co Aśka Racewicz straciła pracę w TVP? Było coś o lokowaniu produktu na Instagramie, o ile dobrze kojarzę...? Może @KurskiPL pamięta? To jak to działa? Lepszy sort może? - napisała Lis w poście na Twitterze.
Całą sytuację skomentowała sama Magdalena Ogórek.
Czytam wszystkie tweety po programach, staram się odpowiadać na setki listów, jakie spływają do redakcji. Informacje na moim prywatnym Instagramie są odpowiedzią na prośby wielu pań - nie sposób odpowiedzieć każdej z osobna. Takie oznaczenia to częsta praktyka na Instagramie. Oczywiście nie pobieram za to żadnego wynagrodzenia, zawsze jestem do dyspozycji moich drogich widzów. To mój obowiązek - powiedziała w rozmowie z WP.
Portal "Wirtualne media" opublikował oświadczenie TVP.
W związku z ostatnią publikacją w mediach społecznościowych, kierownictwo programów publicystycznych TVP i TAI przypomniało wszystkim pracownikom i współpracownikom o konieczności przestrzegania zasad etyki dziennikarskiej, obowiązujących pracowników i współpracowników Telewizji Polskiej. Dotyczą one w szczególności unikania jakichkolwiek sytuacji, które mogłyby budzić podejrzenie o jakiekolwiek działania promocyjne w kontekście programów i marki TVP. Należy podkreślić, że wszystkie ubrania i dodatki, w których Magdalena Ogórek prezentuje się w mediach społecznościowych, są jej prywatną własnością, zostały kupione przez nią i nie są elementem współpracy promocyjnej z jakimikolwiek podmiotami - poinformował zespół rzecznika TVP.
W marcu Joanna Racewicz rozstała się z TVP po 20 latach. Przyczyną miało być złamanie etyki dziennikarskiej. Kierownictwo zarzuciło jej, że na swoim Instagramie lokuje produkty, które były związane z jej dietą.
W wydanym oświadczeniu podkreśliła, że nie wiedziała, że prowadzony przez nią 6 marca program będzie jej ostatnim, dlatego nie miała okazji pożegnać się z widzami. Wspomniała też o wyjaśnieniu skierowanym do władz stacji, w którym zapewniała o gotowości do rozmowy oraz skasowaniu wszystkich spornych materiałów. Niestety odpowiedź ze strony TVP nie nadchodziła. Więcej na ten temat możemy przeczytać TUTAJ.
MM
Ralph Kamiński nie gryzł się w język w restauracji Gessler. "Czy pani czupiradło jest tutaj dzisiaj?"
Dzieci Lubomirskiego i Kulczyk na salonach. Tak wyglądają księżniczka Weronika i książę Jeremi
Boczarska nie jest zadowolona z udziału Natsu w "Tańcu z Gwiazdami". "To dla niej ujma"
Rzecznik prokuratury reaguje po oświadczeniu Agnieszki R. Tak wyjaśnił sprawę
Niebywałe sceny na rozprawie rozwodowej Kubickiej i Barona. "Sandra, przestań. Nie rozmawiam z tobą!"
Przyczepili się do wagi Krupińskiej. Jasno odpowiedziała hejterom
Córka Zygmunta Solorza jest miliarderką. Mało kto wie, czym się zajmuje
Hillary Clinton zeznawała w sprawie Epsteina. Wyszło na jaw, co powiedziała
Była Barona podarowała prezent jego (jeszcze) żonie. To jej wysłała