Książę Harry nigdy o tym nie mówił. "Większość życia spędziłem na wmawianiu sobie, że mam się dobrze"

Książę Harry przyznał, że śmierć matki wywołała u niego traumę, z którą nie potrafił sobie poradzić przez lata. Pomoc terapeuty i wsparcie brata umożliwiły mu poradzenie sobie z problemem.

Książę Harry przez lata unikał mówienia o swojej matce. Dopiero w jednym z ostatnich wywiadów wyznał, że śmierć księżnej Diany pozostawiła w jego życiu pustkę, którą wciąż stara się wypełniać. Teraz Harry zdobył się na jeszcze bardziej osobiste wyznanie w wywiadzie dla "The Telegraph". W rozmowie z dziennikarką Bryony Gordon przyznał, że przez lata tłumił w sobie emocje. Choć wmawiał sobie, że radzi sobie świetnie, tak naprawdę ignorował problem.

Większość swojego życia spędziłem na wmawianiu sobie, że mam się dobrze. Utrata mamy w wieku 12 lat i tłumienie emocji przez ostatnich 20 lat odcisnęło piętno nie tylko na moim prywatnym życiu, ale też zawodowym. Moim sposobem na radzenie sobie z problemem było chowanie głowy w piasek. Starałem się nawet nie myśleć o mamie, bo w czym miałoby mi to pomóc?

Najgorsze miało jednak dopiero nadejść. Jako dwudziestokilkulatek Harry przeżył dwa lata, które wspomina jako okres "totalnego chaosu" zakończony wizytą u terapeuty. Ważną rolę odegrał wtedy książę William, który był dla brata "ogromnym wsparciem".

Dziś czuję się dobrze. (...) W końcu mogę brać serio moją pracę i moje prywatne życie. Umiem się angażować, a to niezwykle ważne.
Zobacz wideo

WJ

Więcej o: