Najgłośniejsza premiera wiosennej ramówki "Polsatu" już za nami. O 5. polskiej edycji znanego na całym świecie talent show "Idol" mówiono od miesięcy, więc oczekiwania były duże. A jakie są pierwsze wrażenia? "Rozczarowanie" to może zbyt duże słowo, ale pierwsze, które przychodzi na myśl, kiedy przypominamy sobie edycje sprzed kilkunastu lat.
Jako jeden z pierwszych zaśpiewał 27-letni Zbigniew Grabowski. Występ ten już od kilku dni był dostępny w sieci i wcale się nie dziwimy, że to właśnie ten fragment polsatowski PR wybrał do promocji show. Charyzmatyczny, zabawny i całkowicie pozbawiony talentu "Zbychu" zaśpiewał "Orki z Majorki" i do tej pory pory się zastanawiamy, czy to miał być żart czy uczestnik potraktował ten casting totalnie serio. Już jego rozbrajająco szczera autoprezentacja zapowiadała nietuzinkowy występ:
Jestem biznesmenem, ale nie pracuję w zawodzie. Do niedawna pracowałam w korporacji, przez co nazywali mnie "korposzmatą", co mi w sumie nie przeszkadzało, bo wcześniej nazywali mnie tylko szmatą.
Oczywiście nie awansował do kolejnego etapu, ale jurorzy rozrywkę mieli przednią. My także.
Po chwili odprężenia przyszedł czas na prezentację prawdziwych talentów. Adam Kalinowski brawurowo wykonał "Heart-Shaped Box" Nirvany, czym przyprawił Ewę Farną o gęsią skórkę.
Gęsią skórkę miałam wszędzie - zadeklarowała, po czym zrobiła coś całkowicie nieoczekiwanego.
Jurorka wstała i z kartką podeszła do uczestnika, prosząc go o autograf.
Dla Ewy, z miłości. "Ewa i Adam" - to chyba gdzieś już było? - żartowała.
Kalinowski zaskoczony i niepewny tego, co ma zrobić, zachowywał dyplomatyczne milczenie. W końcu jego dziewczyna czekała za drzwiami. Po występie jednak zażartował, że to, co się wydarzyło "było dosyć niecenzuralne".
Najwięcej wzruszeń przyniósł ostatni występ. 18-letni Adam Rugor przyjechał na casting z zakładu poprawczego.
Najpierw trafiłem do domu dziecka. Uciekałem, nie chodziłem do szkoły, zacząłem kraść i tak trafiłem do zakładu poprawczego. Dziś jestem wolontariuszem, pomagam niepełnosprawnym. W ośrodku dla niepełnosprawnych dzieci poznałem panią Patrycję, nauczycielkę emisji głosu.
Wykonanie "Raise Me Up" nie było perfekcyjne, ale chwyciło jurorów za serce.
Słychać w tym straszną niepewność - skomentowała Farna.
Nie będąc pewnymi decyzji, jurorzy zaprosili nauczycielkę emisji głosu, na której wymogli pewną obietnicę:
Poćwiczy pani z nim, żeby nie odpadł za szybko. Obiecuje pani? - zapytał Łuszczykiewicz.
Oczywiście otrzymał odpowiedź twierdzącą i Adam został przyjęty, co w efekcie doprowadziło do płaczu nie tylko młodego uczestnika show i jego nauczycielkę, ale też Farną.
To się wreszcie coś chłopakowi udało w życiu, nie?- podsumowała.
Wszystko więc niby się zgadza. Równowaga między odpowiednią dawką humoru i wzruszeń została zachowana. Czego więc zabrakło? Może po prostu było za mdło? Sukces pierwszych edycji opierał się głównie na błyskotliwym i ironicznym poczuciu humoru jurorów: Kuby Wojewódzkiego i Roberta Leszczyńskiego. W porównaniu z tamtym składem, nowe jury jest po prostu miłe i fajne, a czy to wystarczy, żeby utrzymać widza przed telewizorem przez blisko dwie godziny? Odpowiedź zostawiamy Wam.
WJ
Serialowa Franka apeluje do widzów "M jak miłość". "To jest wszystko moja wina"
Afery po koncercie Maleńczuka w Zamościu ciąg dalszy. Odpowiada radnej PiS
Zasłynęła dzięki aferze na koncercie Coldplay. Szok, jak teraz zarabia
Krupa o obecności swojego nazwiska w aktach Epsteina. Modelka się nie certoli
Doda zwróciła się do Donalda Tuska na antenie TVP Info. Padła zaskakująca prośba
Księżna Mette-Marit nie zostanie królową? Tak próbuje się tłumaczyć ze znajomości z Epsteinem
Piaseczny nie mógł dłużej milczeć. Takie zdanie ma o Jeżowskiej w "The Voice Senior"
Nazwisko Anny Jagodzińskiej w aktach Epsteina. Modelka przerywa milczenie
Andrzej z "Rolnicy. Podlasie" pokazał, jak przygotowuje wodę dla krów podczas mrozów. Internauci nie wytrzymali