Anna Lara Orłowska jest Polką i niedawno została... Miss Islandii. Sławny chłopak i praca w klubie to nie wszystko, co o niej wiemy

Anna Lara Orłowska, śliczna 22-latka, została Miss Islandii. Właśnie odwiedziła Polskę.

Anna Lara Orlowska wprawdzie nie urodziła się w Polsce, ale po matce, Elżbiecie Orłowskiej, ma polskie korzenie i czuje się związana z krajem swoich przodków. Pod koniec sierpnia została ogłoszona islandzką królową piękności i teraz przygotowuje się do konkursu Miss World.

Piękna miss kilka dni temu gościła wraz z mamą w programie "DD TVN", gdzie mogliśmy nie tylko ją zobaczyć, ale także usłyszeć, jak mówi po polsku. Języka nauczyła ją mama.

Jest dla mnie bardzo ważne, że mogę rozmawiać po polsku z całą rodziną, kiedy przyjeżdżam do Polski - mówiła w programie.

Do Polski przyjeżdża co roku,ma też słabość do polskiej kuchni.

Lubię wiele polskich potraw ale chyba najbardziej zupę pomidorową i barszcz czerwony, a także krokiety i pierogi - opowiadała w wywiadzie dla "Iceland News Polska".

Pomimo silnych związków z Polską, Anna ma obywatelstwo Islandzkie i to właśnie Islandię będzie reprezentowała w najbliższym konkursie Miss World w Waszyngtonie. Dużo wsparcia okazuje jej chłopak, znany w całej Islandii Nökkvi Fjalar Orrason, komik i konferansjer. W konkursie Miss Islandii wzięła udział poniekąd przez niego.

Wiele osób zna mnie głównie jako dziewczynę mojego chłopaka oraz mojego najlepszego przyjaciela. Obaj są znani w Islandii, a chciałam, żeby ludzie wiedzieli też, kim ja jestem - mówiła w rozmowie z "Iceland Monitor".

Choć konkurs bardzo mocno zaważył na jej planach życiowych, nie zamierza zrezygnować ze swojej pracy w klubie dla młodzieży. Miss jest opiekunka nastolatków i w każdej chwili służy im wsparciem.

Na zakończenie wspomnijmy, że związek z Polską Anna Lara Orłowska manifestuje w jeszcze jeden, szczególny sposób. Projektantką jej sukni, zarówno tej, w której zdobyła koronę Miss Islandii, jak i tej, w której zawalczy o tytuł Miss World, jest Polka, Viola Śpiechowicz. Są projektowane specjalnie dla Anny.

JZ