Maurycy Popiel jest jednym z ulubieńców widzów obecnej edycji "Tańca z Gwiazdami". W ostatnim odcinku aktor razem ze swoją taneczną partnerką Sarą Janicką, po raz kolejny zachwycili jurorów i awansowali do następnego odcinka. Po emisji programu, w którym z rywalizacją pożegnali się Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz, para udzieliła wywiadu Weronice Zając. Zaskakujące, co wyznali.
Już na początku rozmowy z reporterką Plotka tancerze nie kryli radości z awansu. - Super, dziękujemy bardzo - powiedzieli z uśmiechami, odpowiadając na gratulacje. Zapytani, jak oceniają swój występ, przyznali, że jeszcze nie mieli okazji obejrzeć go w całości. Choć oboje ogólnie byli zadowoleni, nie ukrywali, że pojawiły się drobne niedociągnięcia. - Na pewno nie wyszło nam partnerowanie do końca, tak jakbyśmy chcieli. Jurorzy też to dostrzegli, Sara trochę poczuła... Natomiast chcemy zobaczyć, jak to wyglądało. Czy była to wielka pomyłka, czy udało nam się z tego wyjść obronną ręką - stwierdził Popiel. Janicka była znacznie bardziej optymistycznie nastawiona. - E tam, jaka pomyłka... Wydaje mi się, że to cudowna sprawa, że tak sobie z tym poradziliśmy - wyjawiła. Reporterka zapytała również o emocje po ogłoszeniu werdyktu i odpadnięciu Kaczorowskiej oraz Rogacewicza. - Dla mnie to wszystko jest jedno wielkie zaskoczenie. Dlatego też każdy werdykt byłby zaskoczeniem. Ja nie obstawiam, kto dzisiaj... Równie dobrze każda para mogłaby tam stanąć (...) - powiedziała Sara. Maurycy zauważył to jednak z innej perspektywy. - Dokładnie z tych samych powodów dla mnie to właśnie nie jest zaskoczenie, bo każdy z nas może odpaść. Na kogo wypadnie... Dziś mogliśmy to być my (...). Padło na Agę z Marcinem, zawsze to jest szkoda - wyznał.
Taneczna para przyznała, że choć cieszą się z przejścia dalej, trudno im cieszyć się w pełni, gdy inni muszą opuścić parkiet. - To jest taki słodko-gorzki moment. Przed chwilą dowiedzieliśmy się, że zostajemy w programie, ale stoimy w kulisach i kibicujemy kolegom, żeby nie odpadli. No ale nie da się - wyznali. W dalszej części rozmowy padło pytanie o to, czy Kaczorowska bardzo liczyła na finał. W odpowiedzi ze strony aktora i tancerki padło wymijające wyznanie, że należałoby zapytać samą gwiazdę. Zapytani o relacje z pozostałymi uczestnikami, podkreślili, że atmosfera na planie jest wyjątkowo przyjazna. - Z każdą z par mamy super flow. W jednym miejscu trenujemy, spotykamy się na korytarzach, ale tak naprawdę czasu na bliższe relacje jest bardzo mało - przyznała Sara. - Najwięcej kontaktu mamy z parą, która trenuje za ścianą, jeśli akurat mamy przerwę w tym samym momencie. - dodał aktor.
"Gościa nie obchodzi...". Ekspertka: Hotel Gołębiewski zalicza wpadkę po wpadce po wizycie Książula
Okrzyknęto ją "najpiękniejszą dziewczynką świata". Teraz Blondeau wzięła ślub. Spójrzcie na jej prostą suknię
Jej słowa doprowadziły ojca do łez. Pięcioletnia córka Halejcio zrobiła prawdziwe show na ślubie
Michałowski szczerze o odejściu Dowbora z "Dzień dobry TVN". To działo się na korytarzach
Kobiela miał przewidzieć swoją śmierć. Nim zmarł, prosił o jedno
Zborowska była w ciąży, gdy usłyszała diagnozę. Teraz Wrona przerwał milczenie: Wszystko we mnie się gotowało
Żulczyk świadkiem wstrząsającej sceny w rozgrzanym pociągu. "Na naszych oczach zmarł"
Wnuczka Trumpa pokazała zamknięte wnętrza Białego Domu. Posypały się ostre komentarze
Upał w pokoju za pięć tysięcy zł. Mocna reakcja Korwin Piotrowskiej na filmik Książula